Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]


Puerto Princessa – Cebu

środa, 24 II 2016


Którą wyspę wybrać? | Przelot na Cebu


Filipiny, podobnie jak sąsiednia Indonezja, to kraj tysięcy wysp. Trudno w ciągu tygodnia czy miesiąca poznać choćby najważniejsze miejsca, trzeba się zdecydować na kilka z nich. Planując wyjazd, odrzuciłem przelot na Mindanao, aczkolwiek pobyt w tej najbardziej wysuniętej na południe dużej wyspie Filipin byłby dla mnie atrakcją. Mindanao jest zamieszkała głównie przez muzułmanów i od lat znana jest z tendencji separatystycznych oraz zamachów terrorystycznych. Jeszcze parę tygodni przed wyjazdem, stolica wyspy była atakowana przez bojówkarzy z miejscowego odłamu al-Kaidy. Skończyło się na spaleniu posterunku i kilkunastu zabitych. W przeszłości były również przypadki porwań białasów. O decyzji pominięcia Mindanao zdecydowały prozaiczne względy. Brak dogodnych połączeń lotniczych. Ponieważ w planie była jedna z największych atrakcji Filipin, czyli Czekoladowe Wzgórza na wyspie Bohol, to ku tej, centralnie położonej wyspie, skierowałem swą uwagę. Najwyraźniej jednak nie dość się skupiłem, bo – jak wspomniałem na początku – zamiast do Tagbilaran kupiłem bilety do Tuguegarao. Wyszło nam to jednak na dobre, gdyż kupiliśmy w zamian bilety do Cebu, skąd popłyniemy na Bohol promem, co będzie jeszcze jedną atrakcją w czasie trampingu. Dziś więc polecimy na Cebu.

Transferujemy się na mikroskopijne lotnisko Puerta Princesa i czekamy na spóźniony samolot. Zdaje się jakiś samolot nie doleciał, jakiś się spóźnił i w hali odlotów kłębią się setki ludzi. My mamy w ręku karty pokładowe.

– Muszę zachować tą kartę pokładową na pamiątkę – mówię do Cecile.

Faktycznie karta jest dość nietypowa, wygląda jak kwitek z kasy fiskalnej.

– Dobrze, że zmieścił się numer miejsca – zauważa dziewczyna.

Międzynarodowy port Cebu mieści się na niewielkiej wyspie przylegającej do wyspy Cebu. Jeśli chodzi o ruch pasażerski, to prawie nie ustępuje lotnisku w Manili. Na miejscu jesteśmy koło 17:00, jest jeszcze dość jasno, ale przejazd do centrum zabiera nam dobrą godzinę. Odszukujemy nasz hostel, właściwie hotelik.

Jakoś średnio mamy ochotę na zwiedzenie miasta. Cebu to kilkumilionowa aglomeracja. Zresztą miasta filipińskie (co prawda byłem tylko w kilku) nie należą do olśniewających czy choćby interesujących. Chaotyczna zabudowa, niekiedy niska, innym razem, ni stąd ni zowąd, strzela w niebo jakiś biurowiec, pod którym przycupnęła jakaś świątynka. Typowy misz-masz azjatycki. To już wolę miasta indyjskie, gdzie, pomimo pewnego chaosu, odnajduję przyjazną mi atmosferę.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej