Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]
Mam ochotę na przekładaniec | | | | |
Dzisiaj w niedzielę jest dzień specjalny dla mnie. Postanowiłem bowiem, jeszcze przed wyjazdem, dotrzeć do pewnego, wyjątkowego miejsca, które opisane było w jakimś artykule. To wulkan Taal. Można byłoby zapytać, co szczególnego jest w tym wulkanie. Owszem, jest aktywny. Jest w wielkiej kalderze, no i...? Otóż, jeśli przyjrzeć się dokładnie jego położeniu na mapie, to okaże się, że mamy do czynienia ze swoistym przekładańcem. Bo oto na wielkiej wodzie – Oceanie Spokojnym – znajduje się wyspa Luzon, na wyspie Luzon znajduje się jezioro Taal, na jeziorze Taal znajduje się wulkan Taal, wewnątrz tego wulkanu znajduje się jezioro kraterowe, ze środka którego wyrasta skała Vulcan Point. To miejsce, jak mówię, jest wyjątkowe, aczkolwiek w Kanadzie również znajduje się podobny przekładaniec: otóż na Labradorze – krainie jezior i wysp – znajduje się jezioro kraterowe Manicouagan, na nim wyspa René-Levasseur, na której największym zbiornikiem wodnym jest Lac Observation z wysepkami Rivière-aux-Outardes. Może kiedyś…?
Przed wyjazdem opowiedziałem Cecile o tej geograficznej ciekawostce. A ta się zgodziła abyśmy urzeczywistnili mój kaprys.
Na lotnisku w Manili jesteśmy o 2:30 w nocy musimy dotrwać tu do rana. Rozkładamy się więc na ławce i staramy się przekimać do rana. Gdy się rozwidnia, opuszczamy lotnisk, podjeżdżamy autobusem do Rotonda Terminal i wsiadamy do autobusu jadącego w stronę miejscowości Tagalay. Na szczęście miasto to leży w południowej części Luzonu, nie musimy więc przedzierać się przez zatłoczone ulice Manili i Quezon City. Przesiadamy się na jeepneya i po kolejnej przesiadce jedziemy do Talisay. Na miejscu jesteśmy koło 8:00 rano i zaczynamy od znalezienia noclegu.
Ten znajduje się bez problemu, płacimy 700 PHP. Zostawiamy plecaki i idziemy na brzeg jeziora odległego o kilkadziesiąt metrów. Tu, przy molo, cumują łodzie motorowe przewożące turystów na wyspę. Jezioro i z olbrzymie ma niemal 250 kilometrów kwadratowych, dwa razy więcej niż nasze Śniardwy. Ciekawostką jest to, że żyją tu jedyne na świecie słodkowodne sardynki (Sardinella tawilis), niestety niewiele tych ryb zostało, gdyż jezioro jest przełowione.