Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]


Manila – Puerto Princessa

poniedziałek, 22 II 2016


Cmentarne "pałace" | Pędzimy jeepneyem | Och, Manila | Odlot na Palawan


Noc w autobusie nie była aż tak męcząca. Tyle że klima nas bardzo przewiała. Dojeżdżamy na lokalny dworzec w Manili nad ranem i, korzystając z bliskości cmentarza chińskiego, udajemy się tam na piechotę.

Chińczycy w Manili stanowią znaczną diasporę. Przybyli tu w XVII wieku i zostali na dobre, handlując i prowadząc różne interesy w tym regionie świata. Nic więc dziwnego, że wyrosła dzielnica chińska ze świątyniami i... cmentarzem. Cmentarz w ciągu wieków znacznie powiększył się i dziś zajmuje olbrzymi obszar 54 hektarów, to jest nieco więcej niż cmentarz Rakowicki w Krakowie (42 ha).

Już na obrzeżach cmentarza widoczne są długie szpalery stoisk z kwiatami, wieńcami, bukietami oraz wszelkiego rodzaju usługami pogrzebowymi. Do cmentarza prowadzi w stylu chińskim, rzecz jasna. Zagłębiamy się w tę niecodzienną nekropolię. To, co zwraca uwagę, to wielkość miejsc pochówku. To już nie są polskie wiejskie groby, to już nie są rodzinne grobowc, to już nie są nawet małe domki, jakie spotykałem w Ameryce Południowej. Rodzinne grobowce mają tu wielkość nieraz domu jednorodzinnego z olbrzymim salonem na parterze i wielkim grobowcem pośrodku. Obok znajduje się również umywalka lub toaleta oraz schodki proadzące na piętro. A wszystko to w marmurach i ze złoceniami. Te budynki tworzą zabudowę niczym na podmiejskim osiedlu Wokół gęsta zieleń drzew, krzewów i kwiatów. Same budynki na zewnątrz są również interesująco wykończone. Niektóre mają smoki na krawędzi dachu, inne – nieoczekiwanie – symbole buddyjskie, a nawet katolickie krzyże! Można tu dostrzec chińską mądrość polegającą na zrównoważeniu różnych racji. Wędrujemy tak po cmentarzu, fotografując co ciekawsze obiekty budowlane i kompozycje roślin ogrodowych. Cmentarz podzielony jest na kwartały, od czasu do czasu przyjeżdża aleją samochód. Zagłębiamy się w starszą, skromniejszą, część cmentarza. Spotykamy ludzi, którzy po prostu siedzą lub jedzą przy mniej lub bardziej okazałym grobowcu. Traktują być może te miejsca, jako rekreację na działce – z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Mówi się często, że na tym cmentarzu mieszkają Chińczycy, że tu, w fatalnych warunkach, bezdomna biedota chińska wiedzie swój żywot. No cóż, cmentarz jest, jak wspomniałem, gigantyczny, nie wszędzie doszliśmy; jednak slamsowatych miejsc tu nie widziałem. Tyle zwiedzania, wychodzimy z cmentarza.

Musimy teraz podjechać do centrum. Ulicami jeżdżą samochody osobowe przerobione na półciężarówki zwane jeepneyami. Są kolorowe, niektóre wymalowane jak dzieła sztuki. Pasażerów mieści się w nich kilku, w porywach kilkunastu. Siedzą na ogół na przeciw siebie na długich ławkach. Na głównych arteriach jeepneyepędzą z dużą prędkością. Zatrzymują się na przystankach lub w miejscach, które udają przystanki tylko na moment i z rykiem odjeżdżają dalej. Filipińskie miejscowe nazwy wywieszone na pojazdach niestety niewiele nam mówią. Stojącemu na przystanku Manilczykowi podajemy nazwę centralnego placu i w odpowiednim momencie wskakujemy do nadjeżdżającego jeepneya. Płacimy za przejazd 14 PHP , podając pieniądze sąsiadowi, ten przekazuje je dalej, aż do kierowcy.

Zwiedzanie miasta

Czas, by transferować się na lotnisko. A zatem metro i autobus. Wszystko odbywa się tym razem sprawnie i z mniejszym stresem.

Dziś odlatujemy do Puerta Princesa – miasta na wyspie Palawan. Głównym powodem, dla którego zdecydowaliśmy się tam polecieć, jest podziemna rzeka. W północnej części wyspy, w regionie El Nido, znajdują się przepiękne plaże. Jest to również powód, dla którego Palawan przyciąga turystów. Nam jednak wystarczy podziemna rzeka wpisana parę lat temu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ale pierwszym naszym zadaniem po krótkim, jednogodzinnym locie jest przejazd do miasta, która jest położone parę kilometróew od lotniska.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej