Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]
Świt na plaży | Przepiękna dolina | Czas ruszyć dalej | | |
Świt. Na szarym niebie układają się niczym zorza polarna różowe smugi chmur oświetlanych przez jeszcze niewidoczne wschodzące słońce. Niebo stopniowo błękitnieje, chmury zmieniają barwę na pomarańczową i żółtą. Rozbryzgują się na boki, a słońce wyskakuje znad odległych chmur i zawisa nisko nad horyzontem odbijając się w spokojnej wodzie Zatoki Omańskiej.
Dzień wygania mnie z namiotu. Zostawiam jeszcze Cecile czas na dospanie, a sam idę na krótki spacer po niewielkim kawałku kamienistej plaży. Nad wodą znajduję przedziwną martwą rybę. Ciało ma pokryte pięciokątnymi wzorkiem, a z olbrzymiej głowy wystają dwa długie na kilka centymetrów rogi. To.... Rozglądam się uważnie po plaży i kątem oka widzę, że coś się rusza. To krab-pustelnik, wybrał się również na poranny spacer. Jego domek, kilkucentymetrowa muszla, praktycznie stapia się z otoczeniem – drobnym żwirkiem pokrywającym plażę. Obserwuję go przez dłuższy czas, a potem odważnie łapią, by zaprezentować go Cecile, która właśnie wyjrzała z namiotu. Podniebna podróż najwyraźniej nie podoba się krabowi bo wyskakuje z muszli.
– Hej, poczekaj, nie zostawiaj domu! – wołam za nim.
Uciekł, zawstydzony.
Robimy śniadanie.
– Wyspałaś się? – zwracam do Cecile.
– Ja już się więcej nie piszę na spanie pod namiotem – stwierdza dziewczyna.
Dziwne. Taka młoda przecież!
Koło 8:00 jesteśmy gotowi do drogi. Naszym celem będzie dolina Wadi Shab. Bierzemy ze sobą tylko podręczne plecaki, w namiocie zostawiamy resztę bagażu. Co jak co, ale tu chyba nie ma złodziei. Wylot doliny przypomina wczorajszą dolinę Wadi Tiwi. Na szczęście jest możliwość wejścia w głąb doliny bez moczenia nóg. Już od samego początku skały wznoszące się nad rzeką tworzą wysokie na kilkaset metrów ściany. Roślinność: palmy, rączniki, bananowce i inne chaszcze rosną tylko przy samej rzece. Wyżej już tylko nagie skały.
Mijamy niewielkie poletka i powoli podążamy w górę wadi. Jak się wkrótce okaże, musimy jednak ściągać buty, by dostać się na drugą stronę doliny. Zasadniczo jednak droga wiedzie po jednej, lewej stronie doliny nieco ponad poziomem kilka metrów powyżej poziomu rzeki ścieżką wgryzającą się w skały często przechodzimy pod wielkimi skalnymi okapami to ślad, że kiedyś woda tędy wpłynęła i wyżłobiła tyniecki zagłębienia rzeczka zmniejsza się zwęża się ma teraz zaledwie kilka metrów szerokości jej szmaragdowe wody nie czasem tworzy niewielkie baseny z głębszą wodą tworzy niewielkie lecz głębokie baseny i wówczas jej szmaragdowe wody przepięknie komponują się z brązowo-pomarańczowymi skałami i błękitem nieba. Z przyjemnością oglądam różne formacje skalne po obu stronach doliny poniżej mnie powyżej mnie olbrzymie głazy wiszące trzymające się strumyk rzeczka ma teraz rzeczka przekształciła się w strumyk jeszcze raz wznosimy się coraz wyżej rzeczka zmieniła się w rwącą strugę pełną bystrzy inni wodospadów w oddali widać ruiny obronny kazby przylepiony do skały od pewnego czasu towarzyszy nam kamienna rynna, którą płynie pitna woda w dolnej części doliny jest ona transportowana gumowymi rurami. Tu, w górnej części doliny, spotykamy coraz więcej osób. To praktycznie wyłącznie młode osoby – zachodni turyści. Zwabiło ich tu nie tylko piękno doliny, ale też możliwość kąpieli w wypełnionym wodą kanionie. Ścieżka coraz bardziej oddala się od strumienia, wznosimy się dużo wyżej od jego poziomu. Z tej perspektywy, widać, jak na dłoni, położone 20 metrów niżej oczka wodne połączone bystrzami i pływających w nich ludzi. Niektórzy odpoczywają na piaszczystych łachach tam, gdzie potok porzucił dotychczasowe koryto.
To już właściwie koniec naszej drogi. Ścieżka ginie między skałami, natomiast po drugiej stronie doliny, która tu nieoczekiwanie się rozszerzyła, widzę maleńkie jak mrówki postacie ludzkie idące gęsiego po niewidocznej stąd ścieżce. Być może tamtędy da się dojść do przełęczy i zejść do sąsiedniej doliny. Tego jednak sprawdzać nie będziemy. Wracamy nad morze, pakujemy namiot i ustawiamy się na stopa.