Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]
Zwiedzamy fort w Nizwie | | | | |
Dziś mamy dużo czasu – cały dzień spędzimy w Nizwie. Po śniadaniu wybieramy się do miasta. Przekraczamy na wpół wyschniętą rzeczkę i zaczynamy zwiedzanie od fortu. A właściwie od pocałowania klamki, gdyż fort jest jeszcze zamknięty. Nie szkodzi, wrócimy tu później. Na pobliskim bazarze oglądamy ceramikę, między innymi tradycyjnie naczynia gliniane z ażurem w górnej części.
– To chyba wyrób dla turystów.
– Dlaczego?
– Komu innemu może to służyć? – zastanawiam się. – Chyba tylko na ozdobę, przecież nie da się z niego korzystać.
Wędrując dalej uliczkami, docieramy do starej, zrujnowanej dzielnicy zabudowanej domami z adobe. Praktycznie nie ma tu przechodniów. Większość domów jest zrujnowanych, z zapadniętymi dachami i rozwalonymi ścianami. Niektóre z nich zachowały drewniane drzwi. Jak zauważyłem, drzwi i futryny okien często są rzeźbione, a wśród ornamentów na drzwiach odnajduję starożytny symbol słońca.
– Chętnie bym tu wrócił – mówię do Cecile.
– Ale na razie chodźmy do fortu.
Fort Nizwa wygląda na odremontowany. Po przekroczeniu bramy ozdobionej omańskimi nożami, znajdujemy się na obszernym dziedzińcu z kilkoma palmami i studnią. Stąd kolejna brama prowadzi do wnętrza zabudowań. Fort jest jednocześnie muzeum, więc z zainteresowaniem oglądamy wystawy. Są tu metalowe ozdoby dla kobiet i mężczyzn, także dla zwierząt, oryginalne ubiory, srebrna biżuteria i lampy oliwne. Przedstawiono tu produkcję błękitnego barwnika używanego do farbowania wełny i jedwabiu oraz gotowe wyroby w postaci różnego typu masek zakrywających twarz. Znajduje się tu również spora kolekcja wyrobów koszykarskich. Wędrujemy po pomieszczeniach, które pełniły różnorakie funkcje: łaźni, magazynu na oliwę, magazynu na daktyle, owczarni i apteki. Dalej udajemy się na szczyt wieży, prowadzą na nią kręcone schody.