Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]


Maskat – Sur

środa, 2 III 2016


Między morzem a górami | | | | |


Ranek. Przetrwaliśmy tę noc. Cecile jest wykończona, widzę to na jej twarzy i myślę, że jest zła, że nie spaliśmy w hotelu. Mam duże wyrzuty sumienia, zwłaszcza że dziewczyna nie najlepiej się czuje. Liczyliśmy jednak na nocleg z CouchSurfingu, a później na to, że znajdziemy miejsce, by rozbić namiot. Szkoda, że nie zdecydowaliśmy się na to ostatnie rozwiązanie. Przecież przed wyjazdem czytaliśmy, że rozbijanie się tu, nawet na dziko, jest popularne i akceptowane.

No, dobrze. Naszym celem jest miasto Sur. W drodze na dworzec zaglądam jeszcze do nowoczesnego meczetu z błękitną kopułą i szarym minaretem. Meczety zresztą są tu na każdym kroku najróżniejsze. Na dworcu wsiadamy do pierwszego autobusu odjeżdżającego na południe kraju. Droga do Sur zajmie nam kilka godzin, miasta dzieli odległość 210 kilometrów. Krajobrazy, które nam towarzyszą, są coraz bardziej dzikie. Za oknem bezleśne, góry. To najbardziej na wschód wysunięta część masywu Al-Dżabal al-Achadar. Skały są kolorowe: brązowe, czarne i żółte. Jedynie w niższych partiach, w dolinach widać trochę zieleni: palm i innych zarośli. Wzdłuż drogi co parę kilometrów wznoszą się na wzgórzach wieża strażnicze, które zapewniały w przeszłości ochronę traktu i zapewne łączność przy pomocy znaków świetlnych.

Około 10:00 docieramy do celu. 80-tysięczny Sur leży nad Zatoką Omańską. Kwaterujemy się w hotelu, a następnie idziemy na spacer nad morze.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej