Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]


Praga – Stambuł

wtorek, 16 II 2016


Słowo o Janie Husie | Znów na Hradczanach | W drodze do Dubaju


Pobudka. Pośpiechu dziś nie ma. Zjadamy śniadanie, zostawiamy plecaki w hostelu i kolejny raz idziemy na spacer po stolicy Czech.

Zaglądamy gdzie się da: do kościołów, na rynek, spacerujemy głównymi promenadami. Z przyjemnością oglądamy wystawy i pomniki. Wśród tych ostatnich uwaga zwraca sporych rozmiarów pomnik ustawiony pośrodku Rynku Staromiejskiego. Przedstawia Jana Husa wraz z paroma zwycięskimi wojownikami husyckimi i protestantami, zmuszonymi do emigracji w XVII wieku oraz młodą matkę symbolizującą odrodzenie narodowe. Mnie osobiście protestantyzm kojarzy się głównie z obszarem Niemiec, jakoś wypadło mi z pamięci, że Hus pochodził z południowych Czech i związany był z Pragą. Inna rzecz, że tych protestantów w Czechach niewielu się ostało. Po tym, jak Jan Hus zamienił się pochodnię, jego apologeci sformułowali swe postulaty w czterech artykułach praskich skierowanym przeciwko Kościołowi Katolickiemu. Nękani przez kilkadziesiąt lat podczas krucjat antyhusyckich zwolennicy reformy Kościoła rozproszyli się i odeszli w niepamięć, chociaż, co trzeba przyznać, ruch husytów stworzył podwaliny pod działalność reformacką Martina Lutra. Dziś, jak wiadomo, Czesi są jednym z najbardziej zateizowanych społeczeństw na świecie (80% niewierzących).

Idziemy kolejny raz do Zamku na Hradczanach. Strome uliczki prowadzą nas na wzgórze. Zaglądamy na chwilę na Złotą uliczkę, przystajemy przed Bramą Matyjasową (Matyasova Brana). To główne wejście do praskiego Hradu. Została ukończona w 1614 roku za panowania Macieja I stanowiła pierwotnie osobny element zamku, ale została włączona do nowych skrzydeł budynku podczas przebudowy tereziańskiej. Uważana jest za najstarszą świecką architekturę barokową w Pradze, łączącą elementy manieryzmu i baroku.

W pobliżu znajduje się praska katedra św. Wita, Wacława i Wojciecha (Katedrála svatého Víta, Václava a Vojtěcha). To obowiązkowy punkt na naszej trasie. Świątynia była budowana przez kilkaset lat, dzięki czemu załapała się zarówno na gotyk (1344–1385) jak i neogotyk (1870-1929). Jest olbrzymią trójnawową bazyliką z transeptem a jej fasada z wielką rozetą i trzema rzeźbionymi portalami sprawia duże wrażenie. Równie interesująca jest pokryta kolorowymi malowidłami elewacja przy południowej wieży. O tej porze katedra jest otwarta, mamy chwilę na zwiedzanie. Wnętrze, jak można się domyślać są przestronne, surowe. Dzień jest pochmurny, więc witraże w oknach i rozetach nie są w stanie ukazać w pełni swego piękna.

Zerkamy jeszcze na ustawioną pośrodku placu zamkowego fontannę z pomnikiem konnym św. Jerzego (Fontána se sochou sv. Jiří) i szybkim krokiem wracamy do hotelu po rzeczy. Ładujemy się do metra, a następnie autobusu (Nr 119) jadącego na lotnisko. Ta kombinacja jest tańsza niż przejazd autobusem ekspresowym. Lot mamy tureckimi liniami, więc czeka nas przesiadka, oczywiście, w Stambule. Odlatujemy punktualnie.


Stambuł. Mamy kilka godzin oczekiwania na kolejny lot. Na zewnątrz jest zimno, ani myślimy, by wychodzić z terminalu. Spotykamy tu paru Polaków lecących w różne strony świata. Przesiadka odbywa się sprawnie, cieszę się, że pierwszy etap mamy ze sobą. Martwię się jedynie niepewnym Coachsurfingiem w Omanie. Cecile nie otrzymała informacji zwrotnej od hosta.

W Dubaju wylądujemy już po północy, o godzinie 4:05.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej