Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]


Wadi Tiwi – Shab

piątek, 4 III 2016


Ile macie dzieci? | | | | |


– Jak się dziś czujesz? – pytam rano Cecile.

– Trochę lepiej. Chyba.

– Na pewno? Będziemy mogli jechać dalej?

– Na pewno. Odpoczęłam wczoraj.

Chcemy dziś pojechać w kierunku reklamowanych przewodnikach i w sieci dolin Wadi Tiwi i Wadi Shab. Znane są z pięknej soczystej roślinności, zielonych barw tak kontrastujących z otaczającym pustynnym krajobrazem. Pustynie potrafią zachwycać, ale my, Europejczycy, przyzwyczajeni jesteśmy do większej różnorodności: do barw, do malowniczego ukształtowania terenu. Pustynia potrafi jednak zamęczyć i znużyć.

Nasz dzisiejszy cel położony jest w odległości 50 kilometrów od Sur w kierunku Maskatu.

– Proponuję pojechać autostopem, myślę że nie będzie problemów – mówię do Cecile.

– Dobrze, możemy stopem.

Pakujemy się i ustawiamy się na stopie na wylotówce z miasta. W sieci czytałem wielokrotnie, że autostop w Omanie jest łatwy i darmowy. Dziś się o tym przekonamy.

Długo na okazję nie czekamy: zabiera nas Omańczyk prowadzący wypasioną brykę. Samochód jest ośmioosobowy, zimno w nim jak diabli, z głośników płynie muzułmańska melodia. Nasz kierowca jest ubrany w białą galabiję, ma przepisową kefiję z abalem.

– Skąd jesteście? – nawiązuje rozmowę.

Opowiadamy mu o naszej podróży, widać, że jest pod wrażeniem.

– Ja byłem tylko w Emiratach i Arabii Saudyjskiej – mówi że smutkiem w głosie – ale kiedyś pojadę do Europy. Tylko, wiecie, mam firmę, muszę się nią zajmować – wyjaśnia.

Jasne, jedź chłopie, zobacz trochę świata.

– Ile macie dzieci? – dopytuje.

Na to pytanie jesteśmy przygotowani.

– Dwoje: syna i córkę – odpowiadamy sumując nasz przychówek.

– Dlaczego tak mało, macie jakieś kłopoty? – patrzy na nas w lusterku wstecznym z podejrzliwością.

– Nie, dlaczego? W Polsce na ogół ludzie mają dwójkę potomstwa – odpowiadam.

– A ty, ile masz dzieci? – rzuca zaczepnie Cecile.

– Ja mam siódemkę, ale chcę mieć jeszcze dwójkę, bo na razie większość to dziewczynki. Moja żona jest teraz w ciąży! – oświadcza z dumą.

No, dobrze. Na zdrowie! Droga do Wadi Tiwi szybko nam zlatuje. Kierowca zjeżdża dla nas z głównej drogi prowadzącej estakadą ponad ujściem doliny.

– Stąd będzie wam wygodnie zacząć wędrówkę. Powodzenia.

– Dziękujemy, do widzenia. – żegnamy się.

Jest godzina 9:00 rano, dzień zapowiada się słoneczny i upalny.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej