Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]
Ile macie dzieci? | | | | |
– Jak się dziś czujesz?
– Trochę lepiej. Chyba.
– Na pewno? Będziemy mogli jechać dalej?
– Na pewno. Odpoczęłam wczoraj.
Chcemy dziś pojechać w kierunku reklamowanych przewodnikach i w sieci dolin Wadi Tiwi i Wadi Shab. Znane są z pięknej soczystej roślinności, zielonych barw tak kontrastujących z otaczającym pustynnym krajobrazem. Pustynie potrafią zachwycać, ale my, Europejczycy, przyzwyczajeni jesteśmy do większej różnorodności: do barw, do malowniczego ukształtowania terenu. Pustynia potrafi jednak zamęczyć i znużyć.
Nasz dzisiejszy cel położony jest w odległości 50 kilometrów od Sur w kierunku Maskatu.
– Proponuję pojechać autostopem, myślę że nie będzie problemów – mówię do Cecile.
– Dobrze, możemy stopem.
Pakujemy się i ustawiamy się na stopie na wylotówce z miasta. W sieci czytałem wielokrotnie, że autostop w Omanie jest łatwy i darmowy. Dziś się o tym przekonamy.
Długo na okazję nie czekamy: zabiera nas Omańczyk prowadzący wypasioną brykę. Samochód jest ośmioosobowy, zimno w nim jak diabli, z głośników płynie muzułmańska melodia. Nasz kierowca jest ubrany w białą galabiję, ma przepisową kefiję z abalem.
– Skąd jesteście? – nawiązuje rozmowę.
Opowiadamy mu o naszej podróży, widać, że jest pod wrażeniem.
– Ja byłem tylko w Emiratach i Arabii Saudyjskiej – mówi że smutkiem w głosie – ale kiedyś pojadę do Europy. Tylko, wiecie, mam firmę, muszę się nią zajmować – wyjaśnia.
Jasne, jedź chłopie, zobacz trochę świata.
– Ile macie dzieci? – dopytuje.
Na to pytanie jesteśmy przygotowani.
– Dwoje: syna i córkę – odpowiadamy sumując nasz przychówek.
– Dlaczego tak mało, macie jakieś kłopoty? – patrzy na nas w lusterku wstecznym z podejrzliwością.
– Nie, dlaczego? W Polsce na ogół ludzie mają dwójkę potomstwa – odpowiadam.
– A ty, ile masz dzieci? – rzuca zaczepnie Cecile.
– Ja mam siódemkę, ale chcę mieć jeszcze dwójkę, bo na razie większość to dziewczynki. Moja żona jest teraz w ciąży! – oświadcza z dumą.
No, dobrze. Na zdrowie! Droga do Wadi Tiwi szybko nam zlatuje. Kierowca zjeżdża dla nas z głównej drogi prowadzącej estakadą ponad ujściem doliny.
– Stąd będzie wam wygodnie zacząć wędrówkę. Powodzenia.
– Dziękujemy, do widzenia. – żegnamy się.
Jest godzina 9:00 rano, dzień zapowiada się słoneczny i upalny.