Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-26]
Wiszące trumny | | | | |
Wczoraj zorientowaliśmy się w cenie tourów do Wiszących trumien w Sagadzie. Bez wahania odrzucamy te oferty, wsiadamy do autobusu jadącego do Sagady o 8:00 rano. Przecież poradzimy sobie sami.
Droga na północ zajmuje dwie godziny, a widoki nam towarzyszące są fantastyczne. Jedziemy szeroką doliną. Szosa nie prowadzi jej dnem, lecz wspina się wysoko na jej zbocza. Sprawnie pokonujemy kolejne przełęcze i w końcu zjeżdżamy do Sagady. Tu wszyscy wiedzą, po co białasy przyjeżdżają i dokąd ich skierować. Zresztą mapka w Lonely Planet nie pozostawia wątpliwości. Zanim jednak skierujemy się we właściwą stronę, zaglądamy do nowoczesnego kościoła pw. Św. Marii Dziewicy (Saint Mary the Virgin Church). Wnętrze jest jeszcze bardziej nietypowe: za ołtarzem ściana z poszarpanych głazów i krzyż z Chrystusem zakrytym z jakiegoś powodu fioletowym całunem. Nikogo tu prócz nas nie ma. Z ciekawością przeglądam pozostawiony na ławce śpiewnik. "Hymnal of the Protestant Epscopal Church" został wydany w 1940 roku. Najpierw przychodzimy przez niewielki cmentarz, fotografuję parę interesujących, angielskojęzycznych nagrobków i kierujemy się dalej w kierunku najciekawszego miejsca. To wysoka skała, na której zawieszono kilkanaście trumien.
Trumny są różnorodne: małe i duże, wykonane w różnych technikach, ale można powiedzieć, że bardzo amatorsko, to właściwie proste skrzynie. Niektóre mają napisy lub tabliczki, większość jednak jest bezimienna.
– Podoba ci się tu? – pytam Cecile.
– Ciekawe, dlaczego oni tak chowali zmarłych?
– Może chcieli mieć lepszy widok na góry?” – śmieję się i robię zdjęcie urwisku.
Niektóre z trumien zawieszono nawet 20 metrów nad ziemią.
Żartuję, oczywiście. Mieszkańcy wierzą, że im wyżej spoczywa ciało, tym bliżej jest ono duchów przodków i nieba. Tradycja ma ponad dwa tysiące lat i należy do kultury ludu Igorot zamieszkującego północne Filipiny.
– Zastanawiam się, czy w tych małych trumnach chowano dzieci? – podejmuje rozmowę Cecile.
– Oni są generalnie niżsi od Europejczyków. Poza tym, wiesz... oszczędność materiału.
– I tak ich wciskali, na siłę? Wątpię.
Prawda jest jednak inna: zmarłych układa się w pozycji embrionalnej, symbolizującej powrót do początku życia.
– Przeczytałam, że niektórzy starsi mieszkańcy sami jeszcze za życia rzeźbią własne trumny z drewna sosnowego.
– W Polsce też starsze osoby przygotowują się na takie okoliczności...
Najstarsze wiszące trumny mają ponad sto lat, a część z nich zaczyna już pękać pod wpływem wilgoci i tropikalnych deszczy. Wycofujemy się z niewielkiej kotlinki przed "cmentarną" skałą.
W okolicy jest więcej miejsc z trumnami, trzeba jednak dobrze pomyszkować. Z daleka widzę ciemne otwory jaskiń, z których wystaje po kilka trumien, są też inne, przyczepione na zewnątrz do skały. Raczej tam nie pójdziemy, sądzę, że z bliska wygląda tamto miejsce podobnie. Z tego, co wiem, w Sagadzie znajduje się podobno ponad sto wiszących trumien rozmieszczonych na kilku klifach wokół doliny. Pozostaje do rozstrzygnięcia, według jakiego klucza ci zmarli byli chowani naskałach. Przecież większość chowano na zwykłym cmentarzu...
– Myślę, tylko szczególnie szanowane osoby, lub ludzie mający bogate rodziny mogły zostać pochowane w taki sposób – odgaduje Cecile.
– Czyli typowa sytuacja. Skąd my to znamy? Dla ważnego – mauzoleum, dla Kowalskiego – grób ziemny.
Pomiędzy skałkami wydeptane są ścieżki, jedna z nich doprowadza nas do niewielkiej groty, w której znajduje się parę trumien. Są zniszczone, połamane, jedna z nich jest nawet uchylona i widoczny jest szkielet. W głębi leży również czaszka ludzka.
– Dziwne – stwierdzam. – Na skałach chowano przecież najbardziej zasłużonych mieszkańców z miasta i okolic. A tu widać, że w ogóle o nich nie dbają po śmierci.
– Może wystarczy im tylko impreza pogrzebowa – zastanawiamy się.
Opis powrotu