Dzień: [0-1] [2] [3] [4-5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31-32] [33] [34]
Wizytuję Polaków | Kilometr 1777
Grzegorz przyniósł przedwczoraj wiadomość, że z dziesięć wagonów dalej jedzie inna polska ekipa. Dziś wybieram się do nich z wizytą. Studenci z Wrocławia wracają z Chin i Mongolii. Niestety, nie zapamiętałem imion – było to jednak miłe spotkanie.
Za oknem las, las, las... Próbuję jakoś sobie usystematyzować te widoki. Za Irkuckiem rozciągała się tajga sosnowo-brzozowa, następnego dnia dominuje bór jodłowo-brzozowy, dziś las mieszany ze świerkami, bukami i jodłą; dopiero za Uralem będzie więcej pól, pojawią się nawet kopy zżętego zboża.
Dosiada się do nas Tim, jadący w wagonie obok dziewczyn. Jest nauczycielem, mieszka aktualnie w Chinach i jednocześnie uczy się chińskiego.
Teraz wraca do domu, do Dusseldorfu. Dziś próbuję zapolować na słup oddzielający Azję od Europy. Polskie dziewczyny są akurat u nas w kupe, wspólnie odmierzamy kilometry dzielące nas od tej umownej granicy. Jeszcze 100, 10, 5 kilometrów... Idziemy na korytarz z aparatami. Zbliża się 1777 kilometr, pociąg wcale nie zwalnia, w ostatnim momencie pstrykam :-D Grzegorz przygotował na tę okazję wódkę – zrobił do niej nawet własnoręcznie etykietę "EuroAzja". Towarzystwo okazuje się jednak słabo pijące – i chociaż Grzegorz intensywnie "pracował" nad Timem i koleżankami – poddają się. Zostajemy na placu boju we dwóch. Najbliższe 1000 kilometrów upływa mi w półśnie – nie będzie więc relacji ;-)