Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28]


Oudomxay – Dien Bien Phu

piątek, 10 II 2012


Wracam do Wietnamu | Przez górskie wertepy | Pierwsze zetknięcie z mniejszościami ludowymi


Dziś wracam do Wietnamu. Pobudka o 6:30, przygotowują sobie herbatkę na drogę, pakuję się i o 7:00 zajmuje miejsce czy jeszcze nieotwartej kasie dworcowej. Przy. Autobus do Dien Bien Phu już stoi, to prawda jakiś koleś zajął sobie najlepsze miejsce przy kierowcy, ale mam nadzieję go stamtąd wyrzucić. O 7:30 kasa otwarta, kupuję miejsce nr 1 (80.000 LAK) i bezceremonialnie wyrzucam rzeczy kolesia z mojego miejsca. Przecieram szmatką szyby, by móc robić zdjęcia podczas jazdy. A!!! Stukilometrowy odcinek zajmuje ponad 10 godzin. Tak przynajmniej wynika z relacji internetowych. Dobrze, że jest bezpośredni autobus stąd do Wietnamu. Dawniej trzeba było przejechać do Muang La, a dopiero następnego dnia do Dien Bien Phu. Mam trochę szczęścia, bo, jak wynika z wywieszonego przy kasie ogłoszenia, ten autobus kursuje od poniedziałku do piątku. Po dworcu krążą Laotanki z koszykami pełnymi przekąsek, kupuję "coś" zawinięte w liście bambusa. Okazuje się to słodką masą w kolorze zielonym złożoną z jakichś ziaren i posypaną, zdaje się, wiórkami kokosowymi. Pewnie ryż na słodko ;-). Dzień będzie słoneczny, upalny. Odjazd autobusu opóźnia się, dach już mamy załadowany towarami.

[opis drogi przez góry]

[Górskie plemiona]

Następny dzień  Powrót do Wstępu   Powrót do Strony głównej