Dzień: [0] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27]


Chiang Khong – Pak Beng

niedziela, 5 II 2012


Promem do Laosu | Mekong - rzeka 6 krajów | Nocleg w Pak Beng


Siedzę teraz na ławce przed zamkniętym jeszcze okienkiem kontroli paszportowej w "Buk Port", czyli na przejściu granicznym Tha Leua Bak*/. Nikogo tu jeszcze nie ma, granica otwarta dopiero od 8:00. Przed chwilą wzeszło słońce nad Mekongiem, pomarańczowe błyski zatańczyły na lekko zmarszczonej wodzie leniwie płynącej rzeki. Wstałem dziś o 6:00 na zewnątrz było jeszcze ciemno, a termometr wskazywał 22 stopnie. Rzeczy trochę mi podeschły, półprzytomny spakowałem się i umyłem. Kawa dobudziła mnie do końca.

[opis podróży po Mekongu]

Do miejsca naszego noclegu dopływamy około 17:30. Kapitan wykonuje skomplikowane i z pozoru zbędne kółko przed zacumowaniem. Wiem jednak, że lepiej niż byle szczur lądowy zna on nurt rzeki i własną łajbę. Przeskakujemy przez burtę i po minucie siedzę już na motorze, który wiezie mnie do jakiegoś guesthouse'u (Donevilasach GH). Ważne, że kosztuje 40 000 kipów (150 bahtów) i jest położony niedaleko przy głównej ulicy – podobnie jak dziesiątki innych hotelików. Na parterze niemal każdego z nich – knajpki lub sklepiki. Monotonnie powtarzają się te same produkty: te same chipsy, te same herbatniki, puszki z colą i piwem. Te same bagietki i kiście bananów. Na grillach smażą się, pachnąc smakowicie, ryby i kiełbaski. Lokuję się w 10-metrowym pokoju w drewnianym budynku. Rozwijam moskitierę i rzucam się na gigantyczne łoże stanowiące jedyny mebel w pokoju. Później zagotowuję wodę wciąż iskrzącą grzałką i z przyjemnością wypijam kawę.
Zapadł już zmrok i ochłodziło się. Mój termometr wskazuje 24 stopnie (nad ranem temperatura spadnie do 18 stopni). Czuć różnicę między gorącym południem Indochin a północnym Laosem. Potem wybieram się na wieczorny spacer tam i z powrotem po głównej ulicy. Czas wypełniam internetem (10 000 LAK) i zakupami (kanapki 15 000, kiść bananów 10 000 LAK). Denerwuję się i wściekam, że ceny w biednym Laosie są wyższe niż w Polsce. Wina to oczywiście turystycznego charakteru tego miejsca. Muszę powiedzieć, że ogólnie pod tym względem Indochiny mnie bardzo rozczarowały na tle doświadczeń z innych azjatyckich trampingów. Nawet krajach, w których podróżowałem po miejscach wybitnie turystycznych, nie było tak solidarnego zawyżania cen i ostatecznie schodziło się do cen poniżej polskich. Z ponurym myślami siadam w knajpce, zjadam ryż z warzywami za 10 000 LAK (4 PLN). Tyle na dzisiaj.

____________________________
*/ Ponoć obecnie (2021) przeprawa promowa nie jest dostępna dla obcokrajowców. Do Laosu można się dostać przez znajdujący się 10 km na południe Most Przyjaźni Chiang Khong-Huay Xai wybudowany w 2013 roku [wikitravel].

Następny dzień  Powrót do Wstępu   Powrót do Strony głównej