Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15-16]


(LHR) – Warszawa – Kraków

czwartek-piątek, 19-20 II 2026


Czy zdążymy? | Ulga i zadowolenie


W stolicy Wielkiej Brytanii lądujemy bez opóźnienia. Czeka nas teraz kilka godzin oczekiwania na przesiadkę i wracamy do Unii Europejskiej. Mimo różnych negatywnych unijnych skojarzeń, powrót do Europy przyjmuję z ulgą. Tu nikt nie chce od ciebie kupowania wizy, wypełniania formularza przyjazdowego, nie żąda podatku wylotowego, deklaracji celnej, nie przeszukuje bagaży w poszukiwaniu owoców czy mięsa.

W Warszawie jesteśmy z 30 minutowym poślizgiem. Nadmiernego zagrożenia spóźnieniem na pociąg nie czuję, tym niemniej szybkim krokiem zmierzamy w kierunku wyjścia.

– Pociąg mamy za 4 minuty.

– Nie zdążymy…

– Spróbujmy!

Biegniemy z plecakami na stację kolejki. Na peronie pusto. A więc już odjechał. Robimy w tył zwrot i biegniemy na przystanek 175. Na Dworcu Centralnym jesteśmy zdecydowanie przed czasem, pociąg do Krakowa planowo odjeżdża o 22:28. Jest jeszcze czas na odnalezienie toalety, trzecia z kolei jest czynna. Pozostaje jeszcze tylko sforsować bramkę przy użyciu karty bankomatowej. Odjeżdżamy z 10 minutowym opóźnieniem, które za Częstochową zwiększa się do 40 minut. To już nie ma znaczenia. Jeszcze tylko nocny autobus i jestem w domu.



Jakie myśli towarzyszą mi w drodze powrotnej? Wracam z uczuciem ulgi. Tym razem to uczucie góruje na poczuciem niedosytu lub zadowolenia z wyjazdu.

Trudno mi to dokładnie wyjaśnić, ale nie czułem się zbyt dobrze w tych krajach. Na ile potrafię sobie uświadomić, najbardziej wpłynęła na to konieczność ciągłego pilnowania wydatków. Kostaryka i Panama oferują znacznie mniej, niż można się spodziewać po zawyżonych cenach. Dotyczy to przede wszystkim cen noclegów i przejazdów. Standard hoteli zwyczajnie nie był adekwatny do ceny. Ja wiem, że są one ustawione pod bogatych Amerykanów, nie zmienia to jednak mojej oceny sytuacji. Przejazdy autobusowe (poza komunikacją miejską) są również drogie, co dziwi, gdyż benzyna i ropa są tu wyraźnie tańsze niż w Polsce.

Co do ludzi – generalnie nie mogę narzekać: byli przyjaźnie nastawieni, pomocni. Korzystaliśmy parę razy z autostopu i przy solowym wyjeździe lub większej ilości czasu dałoby się tak przemierzać oba kraje. Z naciąganiem najczęściej spotykaliśmy się przy okazji przejazdów, na przykład przy rejsach na wyspy. Tak więc to poczucie ulgi towarzyszące powrotowi miało, jak się zdaje, głównie powody finansowe. Kilka scysji z Renatą miało również takie podłoże. Poza tym spędzałem z nią czas fantastycznie. Brakło mi natomiast rozmów z miejscowymi ludźmi, ale (jak wiele razy to analizowałem) tak bywa, gdy nie jadę sam.

Myślę również, że nad końcową oceną wyjazdu zaważyła niefortunna przygoda z Avianką i niemal 17-godzinne opóźnienie w dotarciu na miejsce. Poczucie, że coś złego może jeszcze się stać, towarzyszyło mi do końca wyjazdu. Stąd wspomniane uczucie ulgi, że tego uniknęliśmy.

Chyba jednakowo oceniamy, że wyjazd był o parę dni za krótki. Również i ja chciałbym spędzić trochę więcej czasu w niektórych miejscach. Długie przejazdy niestety były tu koniecznością.

Najbardziej zadowoleni jesteśmy z wyjazdu na wyspy San Blas, ale wizyty w kilku parkach narodowych (przede wszystkim w Cahuita) były fajną przygodą. Jestem bardzo usatysfakcjonowany spotkaniem z leniwcami (a także mrówkami), a uczucie niedosytu związane z brakiem tukanów i ar jest udziałem przede wszystkim Renaty. W pamięci pozostanie również fantastyczny widok drapaczy chmur w stolicy Panamy.

  Panama była kolejnym nowym odwiedzonym państwem, zdaje się 110 lub 111. Niestety w ostatnich latach – a mówię o okresie od pandemii 2020 – nadmiernie przystopowałem z poznawaniem nowych krajów. Różne czynniki się na to złożyły, ale przecież nie był to okres całkowitej stagnacji: odwiedziłem dużo nowych regionów w Europie, w tym czasie byłem również w nowych krajach: w Republice Zielonego Przylądka, Arabii Saudyjskiej, Etiopii i na Tajwanie. Cieszę się również z "powtórek”, na które się zdecydowałem, jadąc z Renatą do Maroka, Indonezji, Malezji i Singapuru. Czas jednak ucieka, będę musiał bardziej zdecydowanie starać się o dotarcie do nieznanych mi wcześniej zakątków świata, przede wszystkim Afryki.


Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej