Początek 2026 roku upłynął pod znakiem kolejnego wyjazdu do Ameryki Środkowej. Tym razem odwiedziłem Kostarykę (w której już byłem w 2014 roku) oraz Panamę. Po mało przyjemnych perypetiach z opóźnionymi lotami ruszyliśmy z Alajuela do Parku Narodowego Manuel Antonio. Udało mi się w końcu zobaczyć leniwce oraz wyjce. Po długim przejeździe do stolicy Panamy z piękną kolonialną starówką i wspaniałymi drapaczami chmur, odwiedziliśmy Park Narodowy Soberania a następnie wyprawiliśmy się na rajskie wyspy San Blas. Dalej był wyjazd na wyspy Bocas del Toro i powrót do Kostaryki. W Cahuita czas spędziliśmy, plażując i spacerując po parku narodowym. Zwiedzanie San Jose było ostatnim punktem trampingu.
Relacja z wyjazdu ma miejscami charakter zdecydowanie osobisty i subiektywny, o czym lojalnie uprzedzam.