Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25]


Cabanaconde – Maca – Arequipa

środa, 24 IV 2013


Nocą przez las tropikalny | Powrót do Chivay | |


Wstajemy o 5:00. Dziś musimy obejść się bez herbaty i kawy. I właściwie bez śniadania. Pakuję plecak, a Kamila robi kanapki na drogę.
– Gotowe. Wszystko wziąłeś? – upewnia się.
Wychodzimy z domku. Gwiazdy zniknęły, niebo zasnute jest chmurami. Dobrze, nie będzie takiego upału. Ruszamy przez osadę z czołówką w ręku. Gdzieś w pobliżu ujada pies. Oby był na łańcuchu! Co chwilę kieruję strumień światła na bok. Szukam owej niebieskiej reklamówki, która miała być naszym drogowskazem.
– To ta! – Kama zatrzymuje się.
Wchodzimy w krzaki. Hm, to chyba jednak nie to miejsce, stwierdzamy po chwili. Wycofujemy się i odnajdujemy właściwą ścieżkę. Tu w lesie zrobiło się całkiem ciemno. Mam ochotę postraszyć Kamilę, ale się powstrzymuję. Skupiamy się stromej ścieżce, przekraczaniu zwalonych pni i unikaniu zahaczenia o konary. Mijamy brodate drzewa majaczące na tle nieba. Słuchać już szum rzeki. Dalsza droga – za mostem – wiedzie już po otwartym terenie, jest jaśniej i bardziej równo. Przed nami dwugodzinna wspinaczka. Dziś idzie się dużo przyjemniej, choć jest pod górę. Dopiero około 7:00 wyjdzie słońce zza gór i zacznie przygrzewać. Mijamy znajomą już ekipę robotników naprawiających ścieżkę i wychodzimy z wąwozu. Koniec treku!
No cóż! Wąwóz Colca jest atrakcyjnym miejscem i bez wątpienia warto zejść na dno kanionu. Cieszę się, że spędziliśmy noc tam "na dole", nie ograniczając się do podziwiania Colki z góry – jak robi to większość turystów podjeżdżających na Mirador del Condor. Siła przyzwyczajenia sprawia jednak, że czuję niedosyt: wolałbym zdobywać jakiś szczyt w Andach.
Teraz szybkim krokiem po asfalcie w kierunku leżącej dwa kilometry dalej Cabanaconde – wiosce zabudowanej parterowymi, murowanymi domami. Dopadamy do sklepu i zaspokajamy pragnienie coca-colą. Odszukujemy miejsce zbiórki dla turystów wracających do Arequipy – to duży plac nieopodal białego kościoła. Przysiadamy na ławce przed sklepem i obserwujemy miejscowy folklor i zachowanie zbierających się turystów. Jest trochę zamieszania, gdy podjeżdża pierwszy bus. Zajmujemy miejsca z tyłu, gdy okazuje się, że musimy się przesiąść do innego busa, który nadjedzie za chwilę. W busie jadą Polacy, ale poza zdawkowym "Cześć" nie rozmawiamy ze sobą. Parka skupiona na sobie, nieważne.

W powrotnej drodze do Chivay towarzyszą nam te same piękne krajobrazy. Tyle że siedzimy po lewej stronie i nikt nam już nie zasłania widoków. Przystajemy ze dwa razy na punktach widokowych. Panorama doliny Colca – chociaż na tym odcinku wąwóz nie jest już tak głęboki – wciąż zachwyca! Płynąca w dole rzeka i tarasy z polami uprawnymi przypominają mi widoki z Sapy w północnym Wietnamie. Kolejny przystanek jest przymusowy. Bus nie bardzo radzi sobie z wjechaniem po stromej, zapiaszczonej drodze. Koła buksują, silnik wyje. Trudno i darmo, wysiadamy i pieszo wchodzimy na górkę, a bus, okrywając nas tumanami kurzu, mozolnie wjeżdża na górę. W takich sytuacjach przypominają mi się wszystkie techniczne problemy, awarie, których byłem świadkiem lub uczestnikiem: odpalanie silnika przy pomocy butelki od coli w Mongolii, ekwilibrystyczne podpisy kierowcy marszrutki w Armenii, surfowanie jeepem po wydmach Białej Pustyni w Egipcie. No nic, ruszamy.
W Maca busy zatrzymują się na pół godziny. W sam raz, aby kupić pamiątkę na straganie, sfotografować się z kondorem uwiązanym do słupa za nogę lub zwiedzić kościół. A jest w nim, na co popatrzeć. Zarówno główny ołtarz, jak i boczne, toną w złocie, wprost ociekają złoconymi ornamentami. Panuje tu mrok rozpraszany płomykami świec i skąpym naturalnym oświetleniem.
W Chivay jesteśmy koło 12:00. Większość pasażerów busa idzie na posiłek do znajomej już restauracji. My nie mamy wykupionego pakietu – idziemy poszukać innej lokalnej knajpki.
– Może tu? – zatrzymujemy się zwabieni zapachami.

[droga przez góry, jeziorko, piramidki, Kupujemy bilety do Machu Picchu 110 USD
Kupujemy bilety do Puno, wieczór, autobus do Puno.]


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej