Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25]


Londyn

piątek, 10 V 2013


Wyjazd do Londynu | Zwiedzanie Londynu | Nieoczekiwana zmiana miejsc


Wyjazd do Londynu

Zwiedzanie Londynu

Uznaję, że wystarczy zwiedzania na dziś. Jutro ciąg dalszy. Spanie mam w hostelu Zenith, początkowo zarezerwowałem na trzy noce, ale gdy pojawiła się opcja wyjazdu do Oksfordu – odwołałem dwa pierwsze noclegi. Hostel położony jest przy Packington St., w północnej części Londynu. To jakieś 3 kilometry stąd, postanawiam przejść tam na piechotę – szukanie właściwej linii metra lub autobusu zajęłoby mi pewnie więcej czasu. Gdy w końcu docieram do narożnej kamienicy z barem Zenith, spostrzegam sporo młodych ludzi przed wejściem. Upewniam się, że recepcja hostelu jest w barze.

– Hi. I have reservation here for tonight – zaczynam rozmowę z chłopakiem za kontuarem.

To, co za chwilę nastąpi, wspominać będę jako tragikomedię.

– Err… There is a problem. We had a fire last night…

Okazuje się, że w nocy spaliła się część hostelu. Czekają teraz na decyzję straży pożarnej, lub innych służb, czy można prowadzić działalność dalej, czy też trzeba zamknąć hostel. Teraz dopiero zauważam, że na kanapach w barze koczuje kilkanaście osób z torbami i plecakami.

Po godzinie i kilku rozmowach telefonicznych chłopak mówi, że nici z noclegu. Na Booking.com brak sensownych (czytaj: tanich) ofert. Proponuje, żebym szukał go przez CouchSurfing. Zakładam szybko konto i z pomocą recepcjonisty zamieszczam na forum CS ogłoszenie typu „emergency accommodation!”. Działania te są z góry skazane na niepowodzenie. Kto mnie – bez żadnego stażu na CouchSurfingu – przyjmie na nocleg? I da odpowiedź w ciągu godziny? No way! Zrobiła się już 19:00. Podejmuję decyzję: wracam do Oksfordu. Tylko… czy przyjmą z powrotem zbłąkaną owieczkę? Dzwonię do Kamili.

Uff! Nie ma problemu. Wracam do centrum jakimś autobusem. Na Victoria Station kupuję w autobusie bilet powrotny w cenie biletu w jedną stronę. Bardzo mi to pasuje! Koło 22:00 jestem z powrotem.

– Hostel mi się spalił… – opowiadam o swojej niefortunnej przygodzie.

Śmieją się.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej