Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47-48]


Woroneż

sobota, 16 VII 2005


Jestem w Woroneżu | Na Prospekcie Lenina | Urocze cerkwie | Zamfira


Woroneż: Nabrzeże Admiralskie

Rano poznakomiłem się z Romanem – sympatycznym bankowcem z Woroneża. Poopowiadaliśmy sobie o naszych krajach, wymieniliśmy kontaktami. Podprowadził mnie do kas i banku.

Na najbliższe chwile spuściłbym zasłonę milczenia. W każdym razie pół godziny później miałem komplet biletów aż do Ałmaty. Będę tam 21 VIII rano.

Znów przede mną kilka godzin w oczekiwaniu na połączenie. Widzę w tym plusy i minusy. Tych drugich jest zdecydowanie mniej. Te przerwy w podróży powiększają moje spóźnienie. I gdyby nie to, że reszta ekipy już od kilku dni zwiedza Xinjiang, wcale bym się tymi przerwami nie przejmował. Bo z drugiej strony to niepowtarzalna okazja, bym poznał te miasta. Jadąc transsibem świat ogląda się tylko z okien pociągu. A choćby kilka godzin spaceru daje szansę na poznanie charakteru miasta. Woroneż: Stare domy

Zacząłem od wypytywania młodych Woroneżan o internet. Nikt nic nie wie. Przy Prospekcie Lenina zauważyłem dwójkę chłopaków siedzących pod pomnikiem bohaterów II wojny światowej.

– Można wam pomieszat' niemnożka?

– ...

Poprosiłem o listę miejsc wartych odwiedzenia, i choć było to raczej młodzieżowe ujęcie, doszedłem do wniosku, że najważniejsza będzie Admiraltiejskaja Płoszczad' na brzegu rzeki Woroneż.

Ruchliwym Prospektem Lenina doszedłem do Placu Lenina ozdobionym – rzecz jasna – pomnikiem Lenina pośrodku. I tu zajrzałem do klubu internetowego. Dałem znać światu, że żyję, że mnie tu nie zjedli, i że dojadę do Ałmaty.

Strome schody wyprowadziły mnie na nadbrzeżną skarpę i muszę powiedzieć, że warto było: pomiędzy miejską zielenią tu i ówdzie wyłaniały się złote kopuły cerkwi, roztaczał się widok na wschodnią część miasta leżącą za zbiornikiem. Na Admiraltiejskiej Płoszczadi pomnik-łódka, pod którym tradycyjnie w soboty zajeżdżają pary nowożeńców. Dziś było ich zatrzęsienie – może ze 20 par.

Woroneż: Cerkiew św. Mikołaja Najbliższe dwie godziny przeznaczyłem na niespieszny spacer po okolicznych chramach i cerkwiach. Nadbrzeżna cerkiew to Uspienskij Admiralitielskij Chram o 400-letniej historii; w obecnej postaci wybudowany z polecenia Piotra I. Jeszcze nie dawno było to muzeum... Później zobaczyłem chram Swiato-nikolskij z początku XVIII wieku ozdobiony kolorową mozaiką z patronem, potem Woskriesienskij Chram i w końcu Pokrowskij Sobor obok akademickiego teatru. Każda z tych cerkwi w innym kolorze, szczególnie urzekła mnie cerkiew Woskriesienska, której żółta bryła pięknie komponowała się z zielenią drzew i błękitem nieba. Wewnątrz cerkwi jak zwykle: bogato złocony ikonostas, setki zapalonych świec. W Pokrowskim Soborze trwały specjalne – jak się domyślam – modły za zdrowie niepełnosprawnego chłopca, który przyjechał na wózku. Pop namaszczał kolejnych członków rodziny kreśląc przy pomocy pędzelka znak krzyża na twarzy.

Na dworcu kupiłem bilety powrotne z Czyty do Brześcia na 22 sierpnia. Zapomniałem jednak nazwy stacji granicznej (Zabajkalsk) a paniusie w kasie i informacji nie potrafiły tego sprawdzić. Później doszedłem do wniosku, że powinienem był kupić bilet na dzień późniejszy robiąc sobie rezerwę na nieprzewidziane okoliczności powrotu.

W stronę Nowosybirska W pociągu – przynajmniej w tej części, w której jechałem – pustki. W moim kupe jechała Zamfira z Ufy – stolicy Baszkirii – wracająca z komandirowki do Woroneża. Jest inżynierem i zajmuje się projektowaniem jakichś części do samochodów. Albo czołgów, kto ją tam wie. Jest sympatyczna i gadatliwa. Zasypuje mnie pytaniami o podróż do Chin i życie w Polsce. Mnie bardziej interesowało życie w Baszkirii, czy jak się teraz mówi – w Baszkortostanie. Dzieci, podobnie jak w Buriacji, od 5 lat uczą się w szkole oprócz rosyjskiego drugiego oficjalnego języka – tu baszkirskiego – przy czym, jak zaznacza Zamfira, nie lubią tego. Nie potrafi określić, jak część ludności republiki mówi tylko po baszkirsku. Mam wrażenie, że moja współtowarzyszka podróży nie za bardzo lubi Baszkirów. Już bliżej jej do Tatarów, może i takie ma korzenie; mówi, że jej brat, który wyjechał za żoną na Ukrainę, jest teraz bardziej Ukraińcem niż Tatarem. Tradycyjnie już zapytałem o nazwy liczebników i podstawowych zwrotów w języku baszkirskich.

Ostatnie stresy zakończone zakupem biletów do Ałmaty spowodowały, że poczułem częściowe odprężenie i senność.

po baszkirsku:

1 – ber

2 – i'ke

3 – ytch

4 – dürt

5 – bysz

6 – ałty

7 – z'iede

8 – sigez

9 – tugaz

10 – un

cześć – salam

jak się masz? – halarni

jak zdrowie – haumasagaz

po tatarsku:

jak twoje zdrowie? – sałmasagaz


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej