Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47-48]
Opuszczam Pekin. Kupuję sobie jeszcze śniadanie, dwa eggburgery i racuchy, i jadę na dworzec. Pociąg rusza 10 minut wcześniej?! Nie - to zegarek mi się popsuł. A chciał mi Chińczyk wczoraj sprzedać.... Od kilku dni na tarczy mojego zegarka widoczne były kropelki wody - nie byłem w stanie go wysuszyć. No i bateria padła.
30 godzin na siedząco... Mogę to wytrzymać, byleby mnie tylko przepuścili przez granicę... Tym razem w moim boksie siedzą dwie chude Chinki i jeden średni Chińczyk. Mam swobodę ruchów. Ponoć to tylko 932 kilometry, sprawdzę to później w rozkładzie jazdy, jakoś nie wierzę Pascalowi... Raczej 1500 km*). Heh, ile tych kilometrów przejechałem już po Chinach? Ile tysięcy? 6? 10? Ile godzin spędziłem w pociągach i autobusach? Ile dób? Niewątpliwie jest to najbardziej wyczerpująca podróż ze wszystkich dotychczasowych.
Uzupełniam notatki, suszę rozkręcony na części zegarek wpatruje się w nudne monotonne krajobrazy za oknem. Od czasu do czasu robię sobie herbatę - bardziej dla rozruszania kości niż z pragnienia.
Nuda.
__________
*) W rzeczywistości to 2323 km; po całych Chinach przejechałem ponad 16200 km!