Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28]


Mexico City

niedziela, 19 III 2017


Smutna historia Meksyku... | ... i Maksymiliana I | Czas na Indian | | | |


Kończy się powoli meksykański odcinek trampingu. Dziś w nocy odlatujemy do Kanady. Ale zanim to nastąpi, czekają nas jeszcze dwie wielkie atrakcje. Głównym kulturalnym daniem będzie muzeum antropologiczne, które jest obowiązkowym miejscem do odwiedzenia. Właściwie powinniśmy na nie przeznaczyć kilka dni, jak to robią ci, którzy na dłużej zatrzymują się w mieście. My jednak nie mamy tyle czasu. Na początek czeka nas jednak przystawka w postaci jednego z lokalnych pałaców, będzie on dla nas wstępem do poznania bogatej historii tego miejsca.

Po śniadaniu rozliczamy się z hotelarzem za pobyt i ustalamy, że wrócimy po swoje rzeczy wieczorem. Nasza wycieczka rozpoczyna się od monumentu Los Defensores de la Patria (1846-1847) zwanego też Ołtarzem Ojczyzny. Podjeżdżamy metrem na stację Chapultepec. Pomnik jest współczesny: zaprojektowany przez architekta Enrique Aragona i rzeźbiarza Ernesta Tomariza w 1952 roku. Wokół głównego pomnika, przedstawiającego kobietę oraz dwójkę mężczyzn, ustawiono sześć kolumn, które symbolizują bohaterów narodowych. Cała kompozycja powstała, by oddać hołd i upamiętnić ważne postaci oraz wydarzenia związane z historią kraju. Dla Meksykanów pomnik jest istotnym elementem dziedzictwa kulturowego i historycznego regionu. Oficjalnie nazywa się on Ołtarzem Ojczyzny (Altar a la Patria), ale mieszkańcy mówią na niego Monumento a los Niños Héroes. Ci chłopcy-bohaterowie byli kadetami meksykańskiej armii, którzy zostali zabici podczas obrony miasta w czasie bitwy Chapultepec – jednej z największych bitew podczas meksykańsko-amerykańskiej wojny 1847 roku.

Dziś dzień 13 sierpnia jest świętem państwowym. Bitwa pod Chapultepec to meksykańskie Westerplatte. Meksykańskie oddziały dowodzone przez Nicolasa Bravo broniły twierdzy przed szturmującymi bramy armią amerykańską pod dowództwem Winfelda Scotta. W owych czasach Texas stanowił część Meksyku. Rzekomo jego mieszkańcy poprosili Stany Zjednoczone o przyłączenie do USA. Trochę papierkowej roboty, głosowanie i rok później Teksas został wcielony do Stanów Zjednoczonych jako 28 stan. Meksykanie próbowali odzyskać swe terytorium, jednakże ofensywa amerykańska z 1847 roku spowodowała, że Meksyk nie tylko stracił pół swojego terytorium Kalifornię, Teksas, Nowy Meksyk, Arizonę, Newadę, Utah, Wyoming i Colorado – w sumie jest to obszar niewyobrażalnie wielki, bo wielkości sześciu powierzchni Polski. Wymuszony traktat pokojowy w Guadalupe Hidalgo przypieczętował klęskę Meksyku, a Amerykanie, pozorując pozory legalnego działania, przekazały 15 milionów dolarów za te terytoria. Niezły biznes, przyznacie. Tak oto rosła potęga Stanów Zjednoczonych. Ta historia z Teksasem nasuwa nieodparte skojarzenie z Donbasem proszącym o włączenie do Federacji Rosyjskiej… To jednak smutne historie. Zostawmy na boku martyrologię Meksykan.

Asfaltową drogą wspinamy się na zalesione wzgórze Chapultepec, gdzie znajduje się zamek o tej samej nazwie. Przed wiekami las porastający był traktowany przez Azteków jako święty. Dziś to 800-hektarowy park miejski. Pamiątką po prawowitych mieszkańcach kraju są zachowane na zboczach wzgórza resztki: Baños de Moctezuma, Petrogrifo de Moctezuma oraz inne odkrywki archeologiczne (Zona Arqueologica Chapultepec).

Zamek, czy też raczej pałac, został wybudowany na przełomie XVIII i XIX wieku, a w 1864 roku stał się siedzibą władcy – arcyksięcia Ferdynanda Maksymilian. Ten urodzony w 1832 roku w Pałacu Schönbrunn, młodszy brat cesarza Franciszka Józefa I Austriackiego przybył do Meksyku. Można powiedzieć, że wygrał konkurs na króla – rządzący wówczas Francją Napoleon III uznał, że 32-letni książę będzie dobrym kandydatem. Pozostało jeszcze zorganizować referendum w okupowanym przez Francuzów Meksyku i Maksymilian przyjął koronę. Zamieszkał więc w Castillo de Miraval i próbował przywrócić w państwie ład i porządek. Trzy lat później już nie żył zastrzelony przez żołnierzy plutonu egzekucyjnego.

Zwiedzamy zamek. Maksymilian zainicjował znaczące prace architektoniczne w zamku Chapultepec, szczególnie na jego wschodnim froncie. Wizja cesarza była głęboko zainspirowana jego ukochanym Zamkiem Miramar w Trieście. Aby odtworzyć urok tamtejszej rezydencji, cesarz zlecił projekt, który nadawał dobrze mu znaną habsburską stylistykę, a jednocześnie uwzględniał stary kolonialny rdzeń Chapultepeca. Ramón Rodríguez Arangoiti – architekt i Santiago Rebull – malarz nadali wnętrzom styl Ludwika XV, zadbali o rzeźbione marmurowe kominki, importowane żyrandole i srebrny zestaw do jadalni tak wspaniały, że został później podzielony między dwa muzea narodowe. Modne wówczas chińskie wazony i japońskie urny wypełniły pokoje wyłożone jedwabiem, pojawiły się nawet freski o tematyce pompejskiej, takie jak Taniec z Panterą. Każda komnata miała imponować. Nowy władca Meksyku rozszerzył miradores – eleganckie balkony widokowe – w kierunku północno-wschodnim i wschodnim, łącząc je w ciągłym korytarzu, który oferował rozległe widoki na Dolinę Meksyku.

Teraz możemy zaglądać do pałacowych komnat, spacerując wzdłuż długiego tarasu. Wspaniałe są również ogrody z pomnikami. Jest tu również darmowe muzeum z wielkimi scenami batalistycznymi (Museo Nacional de Historia Castillo de Chapultepec). Opuszczamy wzgórze Chapultepec absolutnie usatysfakcjonowani.

Czas teraz na muzeum antropologiczne, które znajduje się kilkaset metrów dalej

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej