Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28]


Chichén Itzá – Merida

poniedziałek, 6 III 2017


Niezwykła piramida | Ni pies, ni wydra | Majowie grają | Siup do cenoty! |


Wciąż jeszcze przed oczami mamy wczorajsze występy przed na zocalo.

– Fajny jest ten Meksyk! – cieszę się.

– Co robimy po śniadaniu?

– Jedziemy do Chichén Itzá.

– A potem do Meridy, tak?

– Mam nadzieję, że dojedziemy.

Opuszczamy hotel, po kwadransie jesteśmy na dworcu autobusowym. Na szczęście nie musimy długo czekać na transport. Kupujemy bilet po 30 peso. Chichén Itzá leży w odległości niecałych 50 kilometrów od Valladolid i w 1/3 odległości do Meridy. To jeden z najbardziej znanych ośrodków kultury Majów na terenie Meksyku. Pominąć go to grzech. Na miejscu przeżywamy ciężką chwilę: bilety kosztują 244 peso, wielokrotnie więcej niż wstępy do Tulum czy Coba. W zasadzie spodziewaliśmy się tego, ale najwyraźniej była tutaj kolejna podwyżka. Zostawiamy plecaki w przechowalni bagażu i ruszamy poznawać sławne prekolumbijskie miasto.

Ruiny położone są w terenie zalesionym, podobnie jak w Coba, ale w tym wypadku centralny punkt, czyli piramida Kukulkana wznosi się na dużym placu w odległości paru kroków od kas. Jej wysokość wynosi 24 metry, a bok kwadratowej podstawy ma długość 55 metrów i po prostu i robi wrażenie – nawet, jeśli się ma w pamięci piramidy w Gizie.

Na szczycie piramidy nazwanej przez hiszpańskich konkwistadorów El Castillo znajduje się 6-metrowej wysokości świątynia. Wiodą do niej schody znajdujące się z każdej strony budowli. Obchodzimy ją wkoło blisko podstawy ze dwa razy, aby poczuć jej ogrom. Potem oddalamy się na odległość pozwalającą sfotografowanie się z nią w całości.

Równie interesujące są pozostałe zabytki. Po lewej stronie znajduje się boisko do peloty (fuego de pelota)

[opis]

Tam też kierujemy się w pierwszej kolejności. Podstawa nieistniejącej już świątyni pokryta jest frezami z płaskorzeźbami przedstawiającymi wojowników. Są tu także trupie czaszki oraz wyobrażenia mitycznych zwierząt między innymi ptaków i żółwi.

– Chodźmy teraz do świątyni Jaguara – proponuję, widząc, że tłum przy bramie do świątyni się zmniejszył.

Świątynia ma 3 otwory wejściowe pokryte płaskorzeźbami, a w centralnej części znajduje się rzeźba przedstawiająca jaguara. Że jest to jaguar można się tylko domyślać. Jak dla mnie, mógłby to być mógłby to być i pies

. – Rzeczywiście przypomina psa – Cecile zgadza się ze mną. – Ale niech będzie jaguar.

Właściwie nie jest to rzeźba, lecz tron, jak podaje Wikipedia.

To, co interesujące we wnętrzu (niedostępnym dla zwiedzających), to malowidła pokrywające wnętrze świątyni. Niestety są na wpół zatarte. Widocznie konserwatorzy meksykańscy mają inne podejście do prezentacji, niż, przykładowo, Gruzini, którzy odnawiają kościelne malowidła tak, że aż porażają świeżą farbą. W tej plątaninie kolorowych linii i plam można się doszukać zwierząt i czegoś tam jeszcze.

– To teraz boisko do gry w piłkę, tak? – Cecile się już dzisiaj napatrzyła i ciągnie mnie dalej.

Boisko, czy też plac mają ma 168 metrów długości 30 metrów szerokości. Po obu stronach wznoszą się 6 metrowe mury w dolnej części bardzo bogato zdobione płaskorzeźbami. W połowie długości boiska, po obu stronach znajdują się kamienne koła na wysokości około 4 metrów. Gra pok-ta-pok rozgrywana między dwiema drużynami polegała na wbiciu gumowej piłki w niewielki, 30-centymetrowej średnicy, otwór w owym kamiennym kręgu. Nie było to łatwe zadanie, gdyż można było używać tylko głowy i ramion. Walka drużyn musiała być bardzo zażarta, gdyż według przekazów, które są dostępne, przegrana drużyna była tracona. Nie chce mi się w to wierzyć, powtarzam tylko przeczytane informacje. Płaskorzeźby na dolnym fryzie są niestety zniszczone, ale można dopatrzeć się podobizn wojowników. Albo graczy ;-)

– Pójdziemy teraz w strony cenoty – proponuję, patrząc na mapkę w Lonely Planet.

Zanim tam dojdziemy fotografuję pomarańczowo-czarne ptaszki żerujące na drzewie ….. z wieloma owocami. Są tu również czarno-granatowe ptaki, które widzieliśmy już wcześniej w Tulum. Na stoisku przy drodze Meksykanki (rzecz jasna w strojach ludowych) sprzedają drewniane, naturalnej wielkości maski oraz trupie czaszki. Niestety są one zbyt duże (i prawdopodobnie zbyt drogie), abym je kupił i zabrał do samolotu.

Cenota ma postać owalnego zagłębienia wypełnionego wodą o wymiarach 60 na 45 metrów. Jest mniejsza niż Cenote Azul znajdująca się w pobliżu Bacalar, ale i tak dziura w ziemi robi wrażenie. Miliony lat trwało formowanie tego zapadliskowego leja krasowego. Ta cenota miała w kulturze Majów status świętej (cenote sagrado) i pełniła ważną rolę rytualną, związaną z kultem boga deszczu i wody Chaaka, który w niej zamieszkiwał. Tu, w Chichén Itzá, wyłowiono z cenoty dużą ilość ludzkich szczątków, w większości pochodzących od dzieci w wieku pomiędzy 3 a 11 rokiem życia.

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej