Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28]


San Cristobal de las Casas

piątek, 10 III 2017


W mieście św. Krzysztofa | | | Co robimy jutro?


Dziś jedziemy do San Cristobal de las Casas, miasta oddalonego od Chiapa de Corso o około 50 kilometrów. O 7:00 już jesteśmy spakowani i idziemy na dworzec autobusowy. Po godzinie jesteśmy na miejscu. Nocleg znajdujemy w centrum, nasz hotel to skromny i stosunkowo tani: 290 peso za pokój dwuosobowy. Postanowiliśmy zatrzymać się tu na dwie noce. Zostawiamy plecaki i idziemy zwiedzać miasto.

Nazwa San Cristóbal de las Casas lub, jak mówią tu młodzi ludzie, San Crist, zwróciła moją uwagę, gdy zbierałem informacje o Meksyku. Byłem już wcześniej w różnych miastach z dłuższymi nazwami, ale chyba nigdy z pięciowyrazową*/. Do tej pory myślałem, że to "Las Casas" pochodzi o "domów". W rzeczywistości do starszej nazwy "San Cristóbal" ododano w 1943 roku toponomiczną cząstkę „de las Casas”, aby uhonorować pierwszego biskupa w Chiapas, Bartolomé de las Casas jako obrońcę ludności rdzennej. [opis miasta]

Wieczór w hotelu, zjadamy kolację. – Co jutro robimy? – pytam Cecile.

– No właśnie. Co proponujesz?

– Nie wiem, na co masz ochotę.

– A ty?

Ugh! Nie lubię tego. Chciałbym, aby Cecile też decydowała o przebiegu trampingu. Owszem, to ja głównie planuję wyjazdy, jest to normalne, gdy jadę z kimś mniej doświadczonym. Zbieram informację, sprawdzam możliwości transportu, czasem czytam o lokalnych atrakcjach. To wszystko wymaga sporo czasu i… jednak doświadczenia. Ale przecież Cecile nie jest nowicjuszką, byliśmy już razem w kilkunastu krajach, sama też organizuje wyjazdy dla innych. Nie chcę narzucać wszystkiego podczas wyjazdu, jestem otwarty na zmiany. Oczywiście, niektóre z punktów programu koniecznie chcę zrealizować – są one jakby kamieniami milowymi na trampingu, ale teraz, po opuszczeniu Jukatanu, mamy większą swobodę wyboru miejsc i organizacji czasu.

– W naszym przewodniku piszą o jaskiniach w Rancho Nuevo. Może tam?

– A ja czytałam o El Arcotete. Takie ładne miejsce nad rzeką…

– To może najpierw pojedziemy do Grutas de Rancho Nuevo, a potem do tego Arcotete, ok?

– Dobrze – Cecile przytakuje. – A teraz kładę się spać, zmęczona jestem.

__________________________________

*/ Najdłuższą nazwą miejscowości jest Llanfair­pwllgwyngyll­gogery­chwyrn­drobwll­llan­tysilio­gogo­goch w Walii (Wielka Brytania). Najdłuższą nazwą geograficzną jest Taumatawhakatangihangakoauauotamateapokaiwhenuakitanatahu – wzgórze w Nowej Zelandii.

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej