Kornel: moje podróże - Strona startowa


Karelia

Murmańsk, Petersburg

W tym roku za cel swoich wojaży wybrałem kraje bardziej "sąsiedzkie", ale jednocześnie w miarę "dzikie". W ciągu kilkunastu dni zwiedziliśmy spory kawał Karelii poznając ten mało uczęszczany zakątek Europy. Udało się nam dotrzeć nad Morze Barentsa i na Wyspy Sołowieckie, kilka dni spędziliśmy w pięknym Petersburgu. Wszyscy zapamiętamy niepowtarzalny rejs po Onedze i podnoszenie mostów na Newie. To był udany wyjazd. A w sierpniu... pojechałem do Rumunii
Chętnie odpowiem na pytania dotyczące Karelii, uczestników trampingu pozdrawiam a wszystkich zapraszam do Księgi Gości.

Relacja z wyjazdu ma miejscami charakter zdecydowanie osobisty i subiektywny o czym lojalnie uprzedzam.
Sposób transkrypcji wyrażeń rosyjskich jest moją własnością © i nie jest godny naśladowania ;-)

Powrót

Dziennik podróży

Powrót

Najprzyjemniejsze wspomnienia



Powrót

Karelskie skojarzenia


Upał. Do plecaka zapakowałem polar i kurtkę na polarze, niektórzy wzięli rękawiczki i szaliki :-) I, mimo że ciepłe rzeczy przydały się podczas rejsów po Morzu Białym i Onedze, to byliśmy zaskoczeni upałami tam panującymi. Temperatura często przekraczała 30oC w cieniu, nawet za kołem podbiegunowym w Murmańsku było strasznie gorąco. Z podobną sytuacją spotkałem się 10 lat temu w sąsiedniej Finlandii.


Pociągi. Tyle się nasłuchałem opowieści o pociągach na szerokich torach... Wreszcie mogłem sprawdzić na własnej skórze jak wygląda to podróżowanie plackartnym :-)) Ku mojemu zaskoczeniu pociągi czystością nie odbiegały od polskich, i choć może nie były najnowszej generacji to poza często zamkniętymi oknami na zimu były do wytrzymania. Na dalekich trasach ich największą zaletą jest darmowy kipiatok czyli wrzątek z piecyka obsługiwanego przez prowadnicę - kobietę, która ma władzę w wagonie. Można u niej dostać czystą pościel (4-5zł) lub alkohol (11zł). W sumie spędziliśmy w pociągach... 120 godzin czyli 5 dób. Innym przeżyciem, którego należy doświadczyć jest podróż elektriczką - pociągiem podmiejskim. Do wagonu co chwilę wchodzi "handlowiec", staje przy drzwiach i na całe gardło zaczyna się wydzierać, krzyczeć zachwalając swój towar: lody, czasopisma, zabawki, nożyki do cięcia szkła (łącznie z demonstracją), zioła itp. Inną kategorią są grajkowie i śpiewacy - od młodzieńca do staruszka...


Cerkwie. Wizyta w cerkwi w czasie mszy lub innych nabożeństw to naprawdę niezwykłe przeżycie. Zapach kadzideł, setki zapalonych świec, pieśni i modlitwy... Kilka razy udało się nam zobaczyć w cerkwi chrzciny, ślub a nawet bierzmowanie. To naprawdę ciekawe! Poza tym cerkwie są po prostu ładne. Zarówno te zabytkowe na Kiżi, królewskie w Petersburgu czy skromniutkie w Kiem Oczywiście w prawosławnej Rosji Cerkiew ma obecnie coraz większe znaczenie. Wiele budynków jest remontowanych i choć czasem ze względów finansowych remonty się przeciągają, to msze odbywają się w wykończonej części kościoła.


Tajga. Nie było mi dane przedzierać się z siekierą lub na śnieżnych rakietach przez tajgę. Ubolewam nad tym, że mało było tych bliskich kontaktów z przyrodą: wyjazd do rezerwatu "Kiwacz", spacer po lesie na Sołowkach i w Biełomorsku. Ale te dziesiątki godzin przy oknie w pociągu i wizyty w kilku przyrodniczych muzeach dały mi (chyba) pojęcie czym tajga. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze pojadę na Syberię.


Normalne sklepy. Nie chcę tu mówić o Moskwie i Petersburgu bo to olbrzymie, bogate i drogie europejskie miasta. Ale nawet w małych karelskich miasteczkach sklepy były zaopatrzone tak jak w Polsce. Nie było problemów z kupnem wędliny, mięsa, sera. Zawsze był wybór kilku jogurtów, serków, owoców, ciastek i słodyczy. Dostępne są te same proszki do prania co na Zachodzie, ta sama pasta do zębów, te same marki filmów, baterii, kaset magnetofonowych. Globalizacja...


Podwójne ceny. Dla obywateli Rosji i dla innostrancow. W muzeach, galeriach i innych obiektach turystycznych. Także w hotelach(?). Na szczęście ta dyskryminacja nie dotyczy już biletów kolejowych. Przykładowe ceny (Sołowki): 30 student rosyjski, 70 wzrosłyj, 120 polski student, 250 niby ja ;-) Sztuka więc polega na wchodzeniu "na Rosjanina" - rozwiązaniem jest dobry akcent lub "trick Witkowskiej": zajęcie długiej kolejki i wymiana z Rosjaninem z końca kolejki za usługę kupienia biletu rosyjskiego.


Ładne kobiety. Zwłaszcza w Moskwie i Petersburgu. Młode kobiety, eleganckie dziewczyny. Makijaż i piękny uśmiech. Duża część z nich uznaje biustonosze za przeżytek ;-)

Powrót

Uczestnicy

Powrót

Ceny VII 2003

Kursy:

Przejazdy:

Noclegi:

Wstępy do obiektów:

Oznaczenia: I/S - dorosły obcokrajowiec/student obcokrajowiec; R/U - obywatel Rosji/student rosyjski

Jedzenie:

Inne:

Powrót

Trasa przejazdu

Powrót
stat4u