Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16]


Trabzon – Ankara

czwartek, 12 VIII 2021


Nauka przewodnikiem po życiu | W starożytnym klubie fitness & spa. | Jeszcze więcej rzymskich pamiątek | Jak zwiedzać muzea? |


– To tylko 4 kilometry – stwierdzam, patrząc na mapę.

Już nie z oszczędności, ale z chęci wypełnienia czasu i uniknięcia komplikacji przy wyszukiwania autobusu, postanawiam przejść na lotnisko na piechotę. Znajduje się ono po wschodniej stronie Trabzonu nad samym morzem.

Przekraczam nowy most na rzece Değirmendere, GPS prowadzi mnie przez teren kampusu miejscowej politechniki. Jest połowa sierpnia, więc studenci są na wakacjach. Mijam grupowy pomnik z Kemalem Ataturkiem na przedzie. Dumna inskrypcja napostumencie glosi: "Hayatta en hakiki mürşit ilimdir" czyli „Najprawdziwszym przewodnikiem w życiu jest nauka”. Były to słowa skierowane przez Ojca Narodu do nauczycieli w Samsun 22 września 1924 roku. Tego rodzaju "zaangażowanych" pomników w stylu realizmu heroicznego, często inspirowanego europejską sztuką monumentalną z epoki międzywojennej w Turcji jest sporo. W okresie kemalizmu pomniki i rzeźby stały się instrumentem propagandy republikańskiej ideologii – podobnie jak malarstwo, architektura czy urbanistyka. W niemal każdym mieście powstał pomnik Mustafy Kemala, przedstawiano go w mundurze wojskowym lub w zachodnim garniturze – jako modernizatora, nauczyciela i przywódcę.

Kontunuuję spacer. Przez zieleń drzew już dostrzegam startujące samoloty z lotniska. Jeszcze ostatni rzut oka na Trabzon z kładki przerzuconej nad drogą szybkiego ruchu i… odlatuję. Startujemy o 9:40, lecę, jak wspomniałem, samolotem linii Turkish Airlines. Lot jest krótki, trwa zaledwie 1 h 25 min.

Ankara ma dwa lotniska: nowsze usytuowane jest na północ od miasta w sporej odległości i na nim właśnie lądujemy. Bez problemu odnajduję autobus jadący do centrum, płacę 12 lir. Już z samolotu przyglądałem się stolicy położonej na olbrzymim obszarze. Ponadpięciomilionowa stolica Turcji rozrosła się do rozmiarów prawdziwej azjatyckiej aglomeracji. Tysiące nowych domów w nowych, malowniczo rozłożonych na wzgórzach dzielnicach otaczających stare miasto, tworzą fantastyczną układankę urbanistyczną. Gdy przejeżdżam przez te osiedla niemal pachnące świeżym tynkiem, mam wrażenie, że w Turcji buduje się szybciej i więcej niż w czasie powojennego planu 6-letniego.

Po czterdziestu minutach wysiadam w upatrzonym miejscu w dzielnicy Ulus (Çankırı Cd. 36-44). Jestem przy Roman Baths and Open Air Museum – ruinach starożytnego miasta. Sprawdzam cenę oraz opis w przewodniku. Na pierwszy rzut oka to, co widzę za płotem nie wygląda imponująco, mam więc wątpliwości, czy "opłaca się" tu wchodzić. Na wszelki wypadek postanawiam obejść teren wokół, z myślą, że to wystarczy. Starożytne miasto zajmowało sporą przestrzeń, a jego położenie na niewielkim wzgórzu zwanym Çankırı Kapı, właściwie uniemożliwia mi robienie zdjęć z zewnątrz. Jak niepyszny wracam do wejścia i grzecznie kupuje bilet (17 TTL). Cóż mogę powiedzieć po oglądnięciu? Ruiny starożytnej Ancyry, która w ciągu wieków rozrosła się do współczesnego miasta, są bardzo interesujące i warto tu wejść. Zwiedzam najpierw pozostałości palaestra – placu, na którym mieszkańcy miasta mogli się naparzać, okładając pięściami i rzucając przeciwnika na ziemię. Mieli do swej dyspozycji apodyterium, gdzie mogli pozostawić swe wierzchnie okrycia, a także tepidarium (gorącą łaźnię) i frigidarium (zimną łaźnię). W bocznych ścianach tych obiektów widoczne są kanały dostarczające ongiś gorące powietrze lub wodę, niecki z paleniskami. Wygląda na to, że ten fitness-club był całkiem wypasiony.

Są tu również dziesiątki grobowców z czasów rzymskich ozdobionych ciekawymi reliefami przedstawiającymi zmarłych i ich rodziny, także inne symbole religijne. Także kamienne rurociągi składające się z wielkich bloków kamiennych z wybitymi w nich otworami. Ileż te kamienne wodociągi musiały kosztować pracy i wysiłku!

Drewniane pomosty prowadzą wzdłuż wielkiego kompleksu z resztkami starożytnej łaźni. To dzieło cesarza Caracalli (198–217), speca od spraw łazienkowych, który również wybudował rzymskie termy (Thermae Caracallae). Największy obiekt – tepidarium – to otoczony murem plac z setkami niewysokich słupków (pilae) był kiedyś przykryty płytami, pod którymi przepływało ciepłe powietrze. To tu siadali bogaci mieszkańcy miasta, tu myli się i rozmawiali o przyjemnych sprawach (albo interesach). Obok znajduje się höyük – frygijski kurhan Dalej rzymskie tablice nagrobne przedstawiające, między innymi, pary Rzymian lub całe rodziny. Jest również sporych rozmiarów murowana niecka o głębokości półtora czy dwa metry. Dziś nie ma tu wody, ale przed wiekami był to po prostu miejski basen (piscina).

Kończę zwiedzanie. Moim głównym zadaniem jest teraz znalezienie noclegu. Mam rezerwację w hotelu Yeni odległym stąd o około 600 metrów, ale na wszelki wypadek zaglądam do dwóch czy trzech miejsc, które spotykam po drodze. Pierwszy hotel znajduje się w wielopiętrowym budynku, a o jego istnieniu zaświadcza jedynie niewielki szyld. Wygląda na lokum dla imigrantów. Proszę o hotelarza, żeby pokazał mi pokój. No, skromny jest.

– Ile?

– Powiedzmy tam 50 lir.

– Okay, przemyślę jeszcze.

Chociaż ten hotel i kolejny są bardzo tanie, to jakoś nie mam ochoty tu nocować. W pobliżu znajduje się jeden z bardziej rozpoznawalnych meczetów w Ankarze – meczet Hacı Bayrama. Niestety, nie zobaczę jego 50-metrowego minaretu, jest akurat w remoncie. Powstał w XV wieku, a zatem pamięta czasy rozkwitu Imperium Osmańskiego (1299–1922). Meczet, jak meczet, przebudowywany wielokrotnie przez co ma wygląd budowli z XVIII-XIX wieku. Interesująca jest natomiast przybudówka przykryta kopułą. Znajduje się w niej grobowiec Hacı Bayrama, XIV-wiecznego poety tureckiego, a przy okazji świętego sufickiego. Tym razem daruję sobie oglądanie jego grobowca, oglądam za to pobliską świątynię Oktawiana Augusta, pierwszego rzymskiego cesarza. W ciągu 40 lat panowania znacznie powiększył swe imperium, przyłączył m.in. północną Hiszpanię i Germanię, Zachodnie Bałkany, duży kawał Azji Mniejszej, a przede wszystkim sięgnął po Egipt. Na ścianach wybudowanej przez siebie świątyni pozostawił wieczną pamiątkę – inskrypcję Res Gestae Divi Augusti – swoiste CV opisującą kolejne czyny imperatora*/. Plac obok świątyni i meczetu jest ulubionym miejscem spotkań mieszkańców stolicy. Jest tu również alabastrowy mimbar wielkich rozmiarów oraz interesująca fontanna. Pełno tu kwitnących kwiatów, są fontanny i elegancko urządzone rabaty. Szkoda tylko, że sama świątynia jest w opłakanym stanie, poza paroma reliefami i kawałkami kolumn, zostały wysokie i gładkie ściany.

Zaglądam teraz na plac z kolumną Juliana Apostaty, ostatniego z „pogańskich” cesarzy (361–363). Gdy w 362 roku wyprawił się przeciw Persji i do mieszkańców Ancyry doszły słuchy, że zatrzyma się w ich mieście, czym prędzej zrobili zrzutkę i wymurowali 15-metrową kolumnę, by go uhonorować. Cóż, zasługi swoje miał, w roku 357 n.e. zwyciężył Alemanów w bitwie pod Argentoratum (czyli dzisiejszym Strasbourgiem), ale szczęście go wkrótce opuściło: po wypoczynku ruszył dalej na 4 z 8 wojen Rzymu z Imperium Sasanidów. Odniósł jeszcze zwycięstwo pod Ktezyfonem (363) ale zginął dwa tygodnie później w bitwie pod Marangą.

Docieram w końcu do hotelu Yeni, który usytuowany jest przy ul. Sanayi Cd. 5 B. Pokój mam olbrzymi, z wielkim łożem i nowoczesną łazienką. Z pewnością nie przepłaciłem (52 zł).

Plan na resztę dnia jest prosty: odwiedzić Muzeum Anatolii. To olbrzymie, chyba największe w Turcji, muzeum archeologiczne i etnograficzne. Podczas swoich podróży odwiedziłem setkę setki mniejszych lub większych muzeów i galerii sztuki. O niektórych pamięć gasła tuż po wyjściu z nich, czasem wspomnienie, a przede wszystkim radość z tego, co zobaczyłem trwa do dziś. Są muzea "obowiązkowe”, które wypada, po prostu, zobaczyć takie, jak Ermitaż, Luwr, Ufizzi czy Prado. Są muzea tak olbrzymie, że nie sposób nawet w ciągu wielu godzin wszystko zobaczyć. Ot, choćby muzeum w Ciudad de Mexico lub British Museum. W takich sytuacjach czuję się bezradny i trochę zagubiony: nie wiem, co wybrać. Czy skupić się na kilku dziełach lub salach muzeum czy zobaczyć jak najwięcej, licząc na to, że te obrazy zostaną w pamięci. Może ktoś ma dobry patent na wielkim muzea?

Droga do muzeum zajmuje mi tylko 10 minut.

[Muzeum]

[Wieczór]

_________________________________

*/ Wg Wikipedii inskrypcja ta, zwana również Monumentum Ancyranum, przedstawia kolejne etapy jego kariery politycznej od 19. do 76. roku życia. Wymienia urzędy jakie piastował, wojny które prowadził, ziemie, które przyłączył, a także liczbę odbudowanych świątyń i budynków po wojnach domowych, urządzonych igrzysk, wysokość rozdanego zboża i wydatków publicznych.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej