Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6-7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25-27] [28-29]


Madryt

czwartek, 29 VIII 2002


Apetyt na Prado | Trzy godziny ze sztuką|Wieści z Polski |Place i pałace|Hasta la vista, Espana!


Madryt

Czym by było zwiedzanie Hiszpanii bez stolicy? I rzecz jasna bez Prado? Ostrzyłem sobie zęby na tę galerię umiarkowanie. Z jednej strony, jak by nie było, miejsce dość znane i wypada zobaczyć te zbiory. Z drugiej strony malarstwo zaczyna się dla mnie od impresjonizmu i oglądanie choćby największych dzieł Renesansu czy Baroku nie wzbudza we mnie aż takich emocji. Zresztą tych galerii było już sporo: Muzeum Sztuki Północnej Nadrenii-Wesfalii w Düsseldorfie, Galeria Ufizzi we Florencji, Moderna Musset w Sztokholmie i w Turku, paryski Luwr, Muzeum Sztuk Pięknych w Brukseli, także w Lionie, Münch w Bergen, zbiory w Monachium, Cenrtaal Museum w Utrechcie, muzea Watykanu. I wiele innych...
Wiem, że po latach jestem w stanie zapamiętać tylko kilka obrazów z muzeum, zwłaszcza, jeśli koncentruję się na jednym malarzu, jednym bardziej znanym dziele. Oglądanie takich pejzaży czy portretów z XIX w, jak w Helsinkach czy Odense mija się z celem. Już lepiej takie obrazki rozdać lub popowieszać w knajpach, w hotelach czy na campingach ;-) Madryt

Tak też było i z Prado. Zajechaliśmy na 10.00 i tu pierwsze zaskoczenie: bilety za darmo tj. za 3 €. To ja, kurcze, wywalam po 6 € na głupie katedry a tu takie zbiory za pół ceny?!
Wchodząc do muzeum poczułem się dobrze - ostatnie zwiedzanie a jednocześnie taka perełka :-) Zacząłem od malarstwa włoskiego, na pierwszy ogień poszli Botticelli i Rafael - po kilka mniej znanych obrazów dalej Tycjan z Tryumfem Kościoła później malarstwo hiszpańskie: Madonny Moralesa i oczywiście El Greco - kilka sal z manierystycznymi obrazkami. Po chwili siadłem obok Starszej Pani kontemplującej dzieła Theotocopulusa. Z całym szacunkiem dla malarstwa - ale ten El Greco to szajs. Ot choćby to Nawiedzenie ze światłem padającym od gołębicy. Ja rozumiem, że facet polubił ten swój światłocień, ale tu odstawił solidną fuszerkę. Dwie postacie na pierwszym planie są przecież oświetlone raz z prawej, raz z lewej strony... A te oczy Kawalerów w sąsiedniej sali? Bez linijki widać, że krzywo namalowane, jedno większe, drugie mniejsze.. A gdzie ucho? To jakaś miazga, takich ludzi nie ma na świecie... A te paluszki jak po Heine-Medina? To ja już lepiej rysowałem w liceum, kurcze! Starsza Pani pokiwała głową ale stwierdziła, że jej się i tak El Greco podoba.
Park Retiro:  pomnik Alfonsa XII Później Rembrandt, kilka Van Dycków - podobało mi się, Zostałem amatorem XVII wiecznej pornografii nr 195433. Przynajmniej taki numerek miał gratisowy bilet do izolowanej sali z rozebranymi postaciami. Interesujące zestawienie dwóch obrazów Adam i Ewa Tycjana i Rubensa. W zmodyfikowanej wersji tego ostatniego Adam jest po kuracji anabolikowej a Ewa ma biust po liftingu... Tak dużo nagości wokół powoduje, że w sali jest wyjątkowo tłoczno :-) Jest tu Maja przed i po zdjęciu ciuchów, są Trzy gracje, jest Danae Tycjana...
W kolejnej sali trochę pejzaży Rubensa (o! to on nie tylko portrety malował?). Szczegółowy jak zwykle Peter Brueghel - otwarta księga życia XVII wiecznych Niderlandów.
Miłe odczucia z kilku sal z rzeźbami z okresu rzymskiego. Jak się tu znalazły - trudno mi powiedzieć. Nie ma tu jakichś sławnych dzieł, więc się zabawiałem odgadywaniem kto zacz? Oczywiście bez czytania podpisów. Z Zeusem, Apollinem, Herkulesem i kilkoma kobitkami jakoś sobie dałem radę. Raz nie poznałem Apollina - ale był zdekapitowany i w długiej kiecce. Muzom brakowało atrybutów, więc i sami Hiszpanie byli niezdecydowani... Podobała mi się eksponowana pośrodku sali śpiąca Hermafrodyta, chyba z czarnego marmuru. Zastanawiam się, czy na przykład taki Herakles wykuty w Dionie był podobny do Heraklesa z Delf? Czy starożytni Grecy jeździli po wzorzec do Aten? Czy też opierali się na opisie typu "brodaty, koło trzydziestki"?
Plaza Mayor + Filip III Czas ruszać dalej. Pierwsze piętro to między innymi Goya. O wreszcie coś ciekawszego - ponure, w ciemnych tonacjach obrazy z serii printura negra. Postacie o zdeformowanych, przerażonych twarzach. Zapewne prekursor dla innych malarzy tworzących w tym klimacie.
Velazquez - dużo, dużo płócien. Zacząłem odczuwać pewne znużenie. A może to tylko niewyspanie? Urozmaiceniem monotonnej wędrówki przez kilkadziesiąt sal są pięknie inkrustowane półszlachetnymi kamieniami stoły.
O! - coś znajomego: Rozstrzelanie powstańców pod Madrytem Goi. Teraz dopiero byłem w stanie przyjrzeć się poszczególnym twarzom - na reprodukcjach dobrze widoczna jest tylko jasno oświetlona centralna postać bojownika, który na moment przed egzekucją krzyczy zapewne coś wzniosłego.
Głodny poczłapałem na II piętro, ale gdy zobaczyłem, że Murzyn pilnuje tu zbiorów, pomyślałem sobie - oj, nic wartościowego tu nie trzymają... Rzeczywiście, kilka sal wypełnionych angielskim badziewiem zaliczyłem w kilka minut i pospiesznie opuściłem Prado. Niestety na tyle pospiesznie, że zapomniałem, iż na koniec zostawiłem sobie XV i XVI wieczne malarstwo holenderskie na parterze, w tym między innymi Boscha...

Po przekąsce krakersowej wstąpiłem na internet (1 €/h). Dowiedziałem się, że Kotański, Dziewoński i hr. Lanckorońska nie żyją, że w domu cieknie w WC i że Sergiusz jest w Krakowie. Wysłałem maile i w drodze powrotnej pod Prado zaliczyłem Parque del Retiro z monumentalnym pomnikiem Alfonsa XII.


Puerta del Sol: kilometr zerowy Idziemy całą grupą na Słoneczny Plac z konnym pomnikiem Karola III pośrodku. Pstrykamy zdjęcie przy zerowym kilometrze kraju (mała tabliczka na jezdni).
I dalej spacer do Plaza Mayor z pomnikiem jednego ze 100 hiszpańskich królów. Adam przesyła całuski Agnieszce, ta robi mu serię zdjęć, aż miło popatrzeć ;-) Sam plac jest dość sympatyczny. Słoneczko praży, chłopcy grają flamenco, jest dobrze. W ogóle Madryt ze swą XIX wieczną zabudową sprawia na mnie dość pozytywne wrażenie. Kto wie, czy nie lepsze niż Barcelona. Stąd już tylko kilka kroków pod Pałac Królewski.
"Phi, czy król nie mógłby się postarać o coś starszego?" - myślę sobie oglądając popielaty, ogromny budynek. Ciekawe, czy pozory i tu mylą tak, jak się zdarzyło w Brukseli z tamtym równie niepozornym pałacem?
Wysupłuję z bólem serca 6 € - ale to już ostatnie wydatki na zwiedzanie. Pałac Królewski to podobno 30 sal, będę je oglądać z Agnieszką. Rezydencja królewska (służy do celów reprezentacyjnych; król ma na co dzień podobno pałac gdzieś pod Madrytem) to szereg z przepychem urządzonych sal i komnat. Może nie ma tu tylu złoceń i ozdób jak w Brukseli ale i tak Wawel wygląda przy tym skromniutko. Agnieszka krzywi się i żałuje, że tu weszła. Wyraźnie jej się tu nie podoba. Te wnętrza nie są w jej stylu jak powiada. No może zrobiłaby sobie sufit w pokoju w takie zielone wzorki. Hm, w każdym razie duże to wszystko jest. Taki królewski przedpokój na przykład, ma powierzchnię większą niż moje pierwsze mieszkanie... Dłuższą chwilę poświęcamy na królewskie srebra. No, coś by tu się wybrało do domu...
W zbrojowni podobają mi się pancerne sukienki i zbroje dla dzieci. Pałac Królewski

Zdziwiłem się, że program zwiedzania grupowego przewiduje na koniec zabytkowy dworzec. Hmm... czyżby w tak wielkim Madrycie nie było nic poza Pałacem Królewskim i Prado? Więc może ten dworzec to jakieś cudo świata? Albo chociaż tak ładny jak ten w Antwerpii? No nic. Po krótkich zakupach w El Corte Ingles (tyle tu win...) szybkim krokiem przez Atochę zmierzamy pod dworzec. Dworzec poraża swą... nijakością. Toż już lepiej było posiedzieć w parku...


Jesteśmy w komplecie. Kierowcy mieli 10 h przepisowego odpoczynku, możemy ruszać. Opuszczam Hiszpanię bez większych emocji. Nie zachwyciła mnie ale i nie byłem zbyt zdegustowany. Po prostu miły i ładny kraj. Być może mój stosunek do Hiszpanii wynika z tego, że takie hasła jak corrida czy flamenco na mnie nie działają. A może po prostu nastawiłem się na Maroko a Hiszpania była tylko koniecznym dodatkiem? Prado


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej