Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16]


Bergama – (Ayvalik) – (Balikesir) – Bursa

piątek, 6 VIII 2021


Spacer na bogato | Wzdłuż egejskiego wybrzeża | W końcu Bursa | |


Rano schodzę na śniadanie – w cenie noclegu dostałem stół szwedzki. Nakładam sobie potężną porcję, kilka razy biorę kawę. Czeka mnie dzisiaj znów dłuższa droga autobusem, tym razem do Bursy (330 km). Dworzec autobusowy w Bergamie, jak zaznaczyłem wcześniej, znajduje się poza miastem. Od mojego hotelu oddalony jest o 4 km. Nie widzę w pobliżu przystanku autobusowego, nie chce mi się go szukać. Ruszam na piechotę.

Droga prowadzi, co prawda, wzdłuż głównej drogi E87, ale mój wysiłek zostaje nagrodzony: na poboczu znajduję banknot 10-lirowy. Natychmiast rodzi się w głowie myśl, że tych pieniędzy na ulicy może być więcej. Idąc więc dalej, uważnie się rozglądam. Na trawie dostrzegam drugi banknot 10-lirowy, a obok trzeci i czwarty – pięćdziesięciolirowy. No, ja nie mogę! Teraz podchodzę do sprawy poważnie. Cofam się i przeczesuję całe pobocze. Jak to zwykle bywa, jest ono zaśmiecone, co nieco utrudnia mi poszukiwanie. Wkrótce znajduje kolejne liry w banknotach 10 i 100 lirowych. Zastanawiam się, co myślą kierowcy przejeżdżających samochodów widząc dziwnego człowieka z plecakiem chodzącego po polu. Zliczam potem pieniądze – w sumie wyszło tego 830 lir. Dziś wieje umiarkowany wiatr, być może rozwiał jeszcze więcej pieniędzy po okolicy, ale resztę zostawiam dla innych szczęśliwców.

W dobrym nastroju docieram na dworzec, tu niestety mam ponad godzinę oczekiwania na autobus do Bursy. Płacę kolejną stówę za przejazd (czyli 50 PLN) i jadę. Podobnie jak wczoraj, trasa autobusu do pewnego stopnia jest dla mnie zagadką. Z możliwych dróg na północ wybieramy drogę nadmorską. To dobrze – będziemy przyjeżdżać w pobliżu Troi. Być może powinienem tutaj wysiąść, by dotrzeć do sławnego miejsca, ale z tego, co wiem, zostało tam naprawdę niewiele ruin i po prostu się nie opłaca. Myzja – cały region na północ od Pergamonu, pomiędzy Propontydą, czyli morzem Marmara, Hellespontem, czyli cieśninę Dardanele i Morzem Egejskim jest pełen rzymskich i greckich pamiątek i z pewnością warto byłoby je kiedyś poznać. Ale trzeba też pamiętać, że ta część Turcji została najpierw podbita przez Dariusza I – tego samego, którego grobowiec oglądałem kiedyś w Naqsh-e-Rostam – i który przez Bałkany ruszył na wyprawę przeciw Scytom. Później ziemie te dostały się pod panowanie Aleksandra Wielkiego, który z kolei zajął nie tylko Anatolię, Egipt i Persję, ale dotarł do Indii. Dopiero później Myzja dostała się pod panowanie Cesarstwa Rzymskiego.

Jedziemy teraz wzdłuż wybrzeża Morza Egejskiego. Za Altinovą zjeżdżamy tuż nad morze, sporo tu ośrodków wypoczynkowych i hoteli położonych bezpośrednio przy plaży. W odległości kilkunastu kilometrów widoczna jest górzysta wyspa Lesbos – tam już Grecja. Za Burhaniye skręcamy na wschód w kierunku dużego przemysłowego miasta Balikesir. Dalej droga skręca bardziej na północ. Jakieś 40 kilometrów od miasta wjeżdżamy w dolinę rzeki Susurluk. Tu, w miasteczku o tej samej nazwie, mijamy ruiny rzymskiego mostu Macestus. 234 metrowy most wytrzymał 1400 lat i dopiero na początku XXI wieku ostatecznie uległ zniszczeniu.

Dopiero o 15:00 dojeżdżamy do otogar w Bursie. Zlokalizowany jest na przedmieściach w północnej części miasta, muszę więc podjechać miejskim autobusem do centrum. Nocleg mam zarezerwowany w hotelu Can za 8 funtów (bukowane przez Agoda.com) i dość dużo czasu tracę na odnalezienie zupełnie nieoznakowanego hoteliku przy ulicy İnönü. Mój pokój jest olbrzymi, ma trzy łóżka, przedpokój i łazienkę.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej