Dzień: [1-2] [3-4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26-27-28]


Przysłowie jordanskie

Aqaba

piątek, 21 VII 2000


Dolce far niente


Na bliskowschodnim targu Zostaję w mieście - reszta tj. Dorota, Jarek, Andrzej i Beata jadą taksówką do Ogrodów Japońskich. Będą nurkować do 15:00. Mają, co prawda, tylko jedną maskę Andrzeja, ale będą się zmieniać. Czas mi mija na spacerach po miasteczku (4 bułki za 100 fils, 1 kg pomidorów 180 fils), opalaniu się na dachu hotelu, uzupełnianiu dziennika. Godziny leniwie płyną. Rozkoszuję się "międzynarodową" panoramą roztaczającą się z hotelowego dachu: po prawej góry w Izraelu, po lewej Jordania a gdzieś tam daleko przede mną – Arabia Saudyjska. Jak tu pięknie! A może właśnie tak mógłbym spędzać wakacje – w nadmorskim kurorcie wylegując się na leżaku z pięknymi Dunkami o idealnej, czekoladowej w kolorze i jedwabistej w dotyku skórze? Z rozmyślań wyrywa mnie powrót reszty grupy z raf koralowych. Wycieczka się udała, widzieli jeszcze więcej podmorskiego świata niż wczoraj. Idę z Darkiem i Beatą na internet (2 JOD za 15 min - zdzierstwo! A po powrocie okazuje się, że ten e-mail nie doszedł). To chyba tego popołudnia temperatura sięgnęła 52 oC (38 oC o 23:00, 32 oC o 7:00).


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej