Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]
Powtórka z Pragi | | | | |
Do stolicy Czech podjeżdżamy ciężarówką. Kierowca mówi do nas po czesku, my do niego – po polsku. Ot, takie śmieszne rozmowy. Wysiadamy na przedmieściach i podchodzimy na stację metra Chodov. Tu kupujemy bilety (po 24 KCZ) i dojeżdżamy do centrum. Nocleg mamy w hostelu Olet w dzielnicy Żiżkow (364 KCZ, czyli jakieś 14 EUR). Zostawiamy rzeczy i idziemy zwiedzać miasto. To już moja druga wizyta w Pradze. Mam z niej sympatyczne wspomnienia a tera cieszę się, że będą mógł ją pokazać Sergiuszowi.
[Uzupełnić opis Pragi)]
Kierunek ogólnie znany.Przed bramę przychodzimy, a gdzieś tam na drugą stronę Wełtawy. Rynek. Pomniki Most Karola. Hradczany. Jest ogólnie sympatycznie, widać, że to turystyczne miasto. Jeszcze kościół z gigantycznym witrażem. To na Hradczanach i tu zabytkowa Złota Ulica. Wejście na sławną uliczkę jest płatne, w związku z czym niezaczepiani przez nikogo wchodzimy na nią z drugiej strony przez bramkę. No, bez przesady, żeby płacić za wejście na ulicę*/. Jeszcze zaglądamy do małego kościoła, już jest, co prawda zamykany, ale wciskamy się przez niedomkniętą kratę.
Sergiusz jeszcze robi panoramę i schodzimy z powrotem na drugą stronę rzeki.
– Chodź, tato, tutaj – Sergiusz woła do mnie. – Patrz na to!
Rzeczywiście zabawne to: reklama McDonalda i KFC powieszona są na tym samym słupie, przy czym strzałki wskazują przeciwne kierunki. To może stwarzać dylemat.
Wieczorem, po całym dniu łażenia po upalnej Pradze, wracamy do hostelu.
___________________________________
*/ Niestety, to coraz częstsza praktyka. Zdarzyło mi się zapłacić za wstęp na plac Durbar w Katmandu (2007). A ostatnio (2025) prasa doniosła o płatnym dostępie na plac z fontanną di Trevi (Rzym).