Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]
Nioeczekiwana zmiana miejsc | | | | |
Celem naszym dziś jest dotarcie do Akwizgranu, czyli Aachen. Do tego miasta, oddalonego od Kolonii o 70 km, już dawno chciałem się wybrać. Aby ułatwić sobie autostop, podjeżdżamy pociągiem na przedmieścia Kolonii, kupując bilet na pierwszą strefę. Z mapy jednak wynika, że bardziej opłaca się przejechać jeszcze parę kilometrów do Konigsdorf. Z lekkim strachem przejeżdżamy jeden przystanek poza strefę i szybko opuszczamy pociąg. W odległości jednego kilometra przebiega autostrada nr 4 wiodąca do Akwizgranu. Ustalamy azymut na stację benzynową i – momentami bez ścieżki – ruszamy przez lasek. Ustawiamy się na wjeździe na autostradę.
Długo, długo nikt nas nie zabiera. Złoszczę się.
– Coś się chyba zmieniło w Niemczech – mówię do Sergiusza – 25 lat temu, gdy jeździłem po Niemczech, autostop działał bez zarzutu.
W końcu zatrzymuje się samochód kierowany przez młodą kobietę. Co prawda nie jedzie do Akwizgranu, ale nie będziemy wybrzydzać.
Rozmawia się sympatycznie i droga szybko mija. Niemka jedzie do Liege, omijając obwodnicą Akwizgran w dużej odległości od centrum.
– Ok, tyle, że Liege jest we Francji – patrzę pytająco na Sergiusza – możemy tam jechać?
Kiwa głową. Nie jestem pewien, czy jest całkiem z zrezygnowany, podłamany realiami autostopu, czy też faktycznie chciałby tam jechać. Dobra, jedziemy!