Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]
Na ziemi irlandzkiej | An Gorta Mór | |
Punktualnie o 2:15 w nocy wypływamy z Pembroke Dock w 130-kilometrowy rejs do Rosslare Harbour. Prom płynie powoli, manewrując w ciemnościach przez długą zatokę Milford Haven. Rozkładamy się w dużej sali na wygodnych sofach. To trzecia noc na promie w moim życiu. Monotonne dudnienie silników i lekkie kołysanie usypiają.
6:00 rano. Noc była krótka i właściwie nieprzespana przeze mnie. Sergiusz wciąż jeszcze drzemie na sofie z podkurczonymi nogami i głową opartą na plecaku. Zostawiam go na chwilę i wychodzę na pokład. Mglisty ranek. Prom zwolnił, powoli wchodzimy do portu w Rosslare. Większość pasażerów udaje się na pokład samochodowy, my wraz z kilkoma pieszymi podróżnymi schodzimy na ląd.
Przygodę w Irlandii zaczynamy od autostopu. Ustawiamy się przy wyjeździe z portu.
– Tu łapiemy – mówi zaspanym głosem Sergiusz – nie chce mi się chodzić daleko.
– Ok, może się ktoś zatrzyma…
Faktycznie, dziesięć minut później zatrzymuje się wypasiona czerwona bryka. Prowadzi 25-latek.
– Hej, jedziesz do jedziesz Wexford? – pytam podając nazwę najbliższego miasteczka.
– Trochę dalej, do New Ross.
– Super, weźmiesz nas tam?
– Wsiadajcie.
Początek jest więc niezły. Najbliższą godzinę spędzamy na zwykłych turystycznych pogaduszkach.
– Właściwie jedziemy do Cork…
– Wakacje?
– No tak, wybraliśmy się na dwutygodniowy rajd po kilku krajach – ciągnę – Z Irlandii wracamy do Szkocji, a potem przez Londyn do Niemiec i Luksemburga.
Wkrótce dojeżdżamy do miasta, chłopak zatrzymując się w dzielnicy portowej nad rzeką Barrow. Tu przy nabrzeżu zacumowany jest duży trójmasztowiec. To s/v Dunbrody, zrekonstruowany statek emigrancki z lat czterdziestych XIX wieku. Przy wejściu na pokład zbierają się wycieczki ze starszymi osobami, widać, lokalna atrakcja.
– To statek do przewoz0u emigrantów wyjeżdżających do Ameryki – stwierdza Sergiusz.
– No tak, to był okres Wielkiego Głodu (An Gorta Mór), setki tysięcy ludzi wyjechały wówczas z kraju.
– Taki jak na Ukrainie?
– Hm… Klęska głodu z lat trzydziestych była nie tylko na Ukrainie, ale i w Rosji.