Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]
Spacer po Mediolanie | W zamku Sforzów | Do Szwajcarii na gapę | Podróż przez Alpy | | |
Wstajemy (jak zawsze) wcześnie, bierzemy bety i idziemy zwiedzać miasto. Na początek Katedra Narodzin św. Marii – przepiękny gotycki marmurowy kościół, jedna z najbardziej znanych włoskich budowli.
[opis]
Idziemy teraz do pobliskiej galerii Wiktora Emanuela II.
[opis]
Czas na Castello Sforzesco, wielką średniowieczno-renesansową twierdzę z muzeami oraz dziełami Leonarda da Vinci i Michała Anioła.
[opis]
Zbliża się południe. Czas ruszać w kierunku Szwajcarii. Wracamy na dworzec kolejowy. Do Lugano pociągi kursują w miarę często, kupujemy bilety do Como, ostatniej stacji przed granicą. Krajobrazy robią się coraz bardziej górskie, pasażerów w pociągu jest dużo. Bilety mamy sprawdzone, ryzykujemy więc przejechanie przez granicę. Trochę nerwów jest, ale po kilku minutach wysiadamy już po szwajcarskiej stronie w Chiasso.
– Udało się! – cieszymy się jak dzieci.
Miasteczko typowo turystyczne. Kilka ulic, niska zabudowa. Oglądamy deptak albo tam lody albo coś i ruszamy na stopa. Z ronda, po dłuższej chwili zabierają nas dwie dziewczyny. Kobiety podrzucają nas do Lugano, zatrzymujemy się przy promenadzie nad jeziorem.
Siadamy na ławce i zjadamy drugie śniadanie. Lago di Lugano, jak wszystkie szwajcarskie jeziora, jest otoczone górami. Widoki są więc malownicze. Obserwujemy wypełnione stateczki, widać też kilku windsurferów, którzy wykorzystują dość silny dzisiejszy wiatr.
– Skończyłeś?
Sergiusz przytakuje, możemy się więc zbierać w dalszą drogę. Tym razem jedziemy z młodym małżeństwem. Pod górką wspinam się zaraz bardziej w okolicy miejscowości....
Kolejna okazja to kamper. Prowadzi Murzynka. Jest z nią Niemiec. Wyglądają na prawdziwych podróżników. Opowiadają o podróżach po świecie. Rewanżuję się krótkim opisem naszej trasy i wcześniejszymi dokonaniami.
Nasza podróż przez Szwajcarię też jest ciekawa. Oto naprzeciw nas, po prawej stronie Valle Mesolcina wyrastają na wzgórzu ruiny średniowiecznego zamku (X w n.e.). To Castello di Mesocco, nieustannie rozbudowywany przez wieki zamek. Jego mury tworzą nieregularny pięciokąt z pięcioma wieżami. Jest na tyle wielki, że mieściła się tu nie tylko rodzina barona von Saksa władającego w XIII wieku całą doliną Moesy oraz jego żołnierze, ale także zbrojownia, odlewnia, piekarnia, mleczarnia, cysterna i kościół Santo. Carpoforo. Natomiast ledwo widoczny u stóp zamku kościół Santa Maria al Castello jest nieco młodszy, po raz pierwszy wspomniany w 1219 roku. Znajduje się w nim kilka fresków z warsztatu Seregnesi z połowy XV wieku. Tak mówi przewodnik.