Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21-22]


Trondheim – Fauske

wtorek, 6 VII 1993


Katedra: Sylwia jest poruszona | Tak się robi muzeum! | Bogaci turyści z Polski


Trondheim – Nidelva, domy przy Kjopmansgt. Do Trondheim przyjechaliśmy rankiem – było zimno i nie zapowiadało się na poprawę pogody. Nie ze skąpstwa a z chęci odbycia prawdziwej podróży zabraliśmy bagaż ze sobą. Pokręciliśmy się trochę w kółko i usadowiliśmy się pod pomnikiem, co by przekąsić i przygotować herbatkę. Wcześniej przeprowadziłeś test na tubylca. Był bardzo zdziwiony, gdy poprosiłeś go o wodę. Czyżby oni nie używali do niczego wody? Dziwni ludzie.
Na początku zwiedziliśmy katedrę Nidaros Domkirke. Z zewnątrz przypominała wszystkie inne średniowieczne katedry. Ale wnętrze jest rzeczywiście imponujące i jak dla mnie jedyne (dla Ciebie, Piotrusiu, pewnie: bomba?). Trondheim – Katedra Nidaros Krążąc wokół gablot w podziemiach podziwialiśmy się obłędne (przytkało mnie rzeczywiście!) królewskie korony (wystarczyło oprawić kawałek szlachetnego szkiełka w złoto, żeby kobietom zawracać w głowie), potem zwiedziliśmy kolejne ukryte pomieszczenia. W ciemnoszarym kamieniu wydłubane ozdobne detale, a wysoko, wysoko – misterne witraże. To prawdziwe miejsce na głęboką zadumę. Dom godny Boga, a mrok i chłód skłaniają do modlitwy, refleksji bardziej jednak niż do estetycznych egzaltacji.
Chcieliśmy jeszcze zobaczyć twierdzę, ale była zamknięta. Na trawie, u podnóża murów, odbyłeś, Piotrze, wielojęzyczną dyskusję z Czechami. Byli to mądrzy samokrytyczni chłopcy – zdawali sobie sprawę, że nie znać Krakowa, to szczyt ignorancji.

Trondheim W Muzeum Uniwersyteckim zobaczyliśmy jak "żyją" wypchane zwierzęta, posłuchaliśmy świergotu wypchanych ptaków, oglądnęliśmy zwierzęta żyjące w głębinach morskich, coraz bliżej powierzchni, na brzegu, w głębi lądu. W lasach, na śniegu, w wodzie. W innej sali poznaliśmy historię Saamów, dalej zbiory prehistoryczne i kapitalne muzeum techniki! Wcale nie uważam, żeby dzieci miały lepiej znać zjawiska przyrodnicze niż dorośli, ani też żeby dorośli musieli poznawać fizykę przez rozwiązywanie skomplikowanych zadań matematycznych a nie przez zabawę. Prosty sposób przekazu i poznawania jest oznaką wielkości nie ograniczenia, jak mówi Łętowska: "Myśleć sensownie i jasno swoje myśli formułować".

I znów w drogę. kierunek: Narwik Wydawało się, że może nam braknąć norweskich pieniędzy. Poszedłeś, Piotrusiu, wymieniać pieniądze. Wyglądało na to, że się założyłeś z kimś – o to, że pójdziesz i wymienisz tę ilość pieniędzy, która wystarczyłaby na piwo. U nas ludzi (przegranych w zakładach) obdziera się z dumy zmuszając ich do szczekania i truchtu na czworakach wokół Adasia. Tutaj wymieniając 100 koron. Za każdym razem ubaw jest! No, a nam te pieniądze były potrzebne na życie. Ech, dolo nasza dolo.



Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej