Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21-22]


Hameenlinna-Turku-Sztokholm

poniedziałek, 12. VII 1993


Gdzie czas się zatrzymał przed wiekami... | Ach ta sztuka nowoczesna! | Oczekiwanie | Największy prom świata | Osobiście |


Tampere - biblioteka. Do Tampere, 
miasteczka położonego pośród jezior wstąpiliśmy tylko na chwilę zachęceni opisem w przewodniku nowoczesnej 
architekturyNie żałując specjalnie zamczyska wczesnym rankiem zwinęliśmy namiot, żeby zdążyć na pociąg do Turku. To miasto wydawało się z opisów najciekawszym w Finlandii. Chociaż, jak każde w tym państwie "spłonęło" (albo "zostało zrównane z ziemią" - chyba dlatego Finlandia wydaje się taka pusta, bez historii, bez kultury) - zapowiadało się kilka interesujących obiektów. Katedra w Turku
Już 14-go nie pamiętam jak wyglądała XIII-wieczna katedra (musiała być imponująca, że aż mi pamięć odebrało), ale pamiętam chwile spędzone w zamku, gdzie czas cofa się do XIII wieku. Przy dawnej muzyce, przy tajemniczym oświetleniu niczym z płomienia świec, przechadzaliśmy się rozmyślając o poważnych problemach władców, rycerzy i dam dworu ("Zetnie jutro łeb, czy nie zetnie?"). Dokładnie przeanalizowaliśmy, jak ludzie planowali i rozbudowywali dawniej zamki (co przedstawiono na obrazowych modelach). Żal mi było stamtąd wychodzić...

Muzeum Sztuki Współczesnej W muzeum ze sztuką współczesną ubawiły nas świnki na popołudniowej herbatce, daliśmy zarobić automatycznemu żebrakowi, zadumaliśmy się nad numerami na tkaninie podskakującymi ponad inne, to znów opadającymi, usiłowaliśmy się zbulwersować testem ogórkowym, ale nie udało się (za późno - jesteśmy kompletnie zepsuci).
Mieliśmy jeszcze zobaczyć rzeźby Aaltona, ale jego muzeum było zamknięte. Wstydzą się go, czy co?

Zamek w Turku W dalszych planach był prom do Sztokholmu. Plany były. Jak się okazało, nie było już miejsc; dostaliśmy numer rezerwowy. Ach, co to był za numer: pełen ekspresji niedokonanych! trwogi i nadziei! Niezapomniany 22!
Na godzinę myśli egoistyczne (pojedziemy, czy nie?) przesłonił nam zachwyt nad dobijającym do brzegu promem "Serenada" Silja Line. Z oszklonego terminalu obserwowaliśmy z zapartym tchem lśniącego w słońcu kolosa usadawiającego się przy brzegu. Po godzinnym wślizgiwaniu się do portu, z dwunastopiętrowca wysypali się ludzie, wylała się fala samochodów. Zachwycamy się statkami królewskich flot, a czy współczesne nie są imponujące? Są! Może, gdy ktoś się spieszy, ma sprawę do załatwienia, po prostu wsiada i korzysta. Wsiadając np. do metra czułam się jak dzieciak w wesołym miasteczku a ludzie dookoła mieli zmęczone, znudzone, zaspane twarze. Jechali do pracy, i nawet do głowy by im nie wpadło, żeby bawić się i rozkoszować jazdą metrem!
Nasza łajba Po wymianie pasażerów - chwila niepewności. I... udało się! Nie tylko dlatego, że mamy co ze sobą zrobić tej nocy, ale też ze względu na wrażenia, jakich ta robota dostarcza.

Zająwszy rozsądne miejsca na pokładzie, wybraliśmy się na wielopoziomowe ulice miasta na wodzie. Neony rytmicznie migające; wielkie, kolorowe wystawy sklepowe; kawiarnie wystawne, nastrojowe, rozśpiewane; hałaśliwe puby, ekskluzywne restauracje, bary, jak na głównej ulicy w wielkim, nowoczesnym mieście. Szklaną windą można dostać się na basen, do wodnego wesołego miasteczka dla dzieci ale na samą górę, by poopalać się w słoneczny dzień lub w oszklonym tunelu podziwiać nocą księżyc.
Wyspy Alendzkie o północy Poszliśmy na zakupy. Kupiliśmy colę i cukierki, przejechaliśmy się windą i zrezygnowaliśmy z nocnych imprez na korzyść spania. Miałeś rację, Piotrusiu, że w śpiworze na podłodze było najwygodniej.

Zresztą to wszystko było urocze. Ale mnie przepełniało wciąż jedno uczucie (do czasu, kiedy się pokłóciliśmy) i bardzo chciałabym Ci powiedzieć, chociaż niezbyt umiem, jak ogromnie Cię lubię. Kocham Cię, kiedy jesteś dobry i nie cierpię, gdy jesteś zły. W sumie ogromnie Cię lubię. Nie każ mi się wciąż zachwycać Skandynawią, kiedy jestem zachwycona Tobą. Ani też wtedy, gdy psujesz mi humor do reszty. Tobie jest może wszystko jedno, z kim jedziesz, ważne jak daleko. A mnie nic bardziej nie wzruszy jak otwarcie ołtarza w kościele Mariackim, ale lubię poznawać. Chciałabym jednak mieć najlepszych nauczycieli.



Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej