Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16]
Ostatni spacer po Sofii | Może tu jeszcze wrócę...
Dziś żegnamy się z Bałkanami – to ostatni dzień naszego trampingu. Samolot mamy o 14:40. Jest jeszcze czas na krótki spacer. Kierujemy się na południe, w kierunku Narodowego Pałacu Kultury. Jego ośmioboczna, nowoczesna bryła, ozdobiona jest symbolem słońca. Wokół, na placu, wodotryski, dziesiątki schodów i pasaży. Uwagę zwraca dość nietypowy pomnik upamiętniający 1300-lecie Bułgarii. Geometryczna, kilkudziesięciometrowa konstrukcja z betonu i stali. Wijąca się ku górze kratownica nasuwa skojarzenie z niedokończoną budową. Może to ukryty sens tego monumentu? Na pomniku umieszczono kilka wielkich postaci, zapewne symbolicznych przedstawicieli wielkiego narodu bułgarskiego 😉. Monument od początku wzbudzał kontrowersje – nie tylko moje, ale i mieszkańców stolicy. Zbudowany na chybcika, w ciągu ośmiu miesięcy, właściwie od początku zaczął się psuć. Rdzewiał, wyginał się, a marmurowe płyty – odpadały. Władze miasta mają w nosie dzieło Walentina Starczewa, natomiast młodzież daje upust swoim artystycznym wizjom „ozdabiając” monument napisami i graffiti*/.
Dziś ciąg dalszy jedzeniowej rozpusty. Co chwilę kupujemy sobie coś do jedzenia. A to lody, a to rożka z serem. Sergiusz chce jeszcze kawałek pizzy (1.5 BGN). Na targu kupujemy jeszcze 4 małe mydełka o zapachu różanym oraz flakonik z olejkiem różanym. Co prawda pól różanych w Bułgarii nie widziałem, ale z pewnością Bułgaria kojarzy się z różnymi pachnidłami różanymi.
Podjeżdżamy autobusem na lotnisko. Tym razem mamy więcej czasu niż w Warszawie 😊. Starannie opakowuję bułgarską ceramikę – mam nadzieję, że dojedzie w całości do Krakowa. Startujemy punktualnie.
Dwie godziny później lądujemy na Okęciu. Dalej już rutynowe działania: przejazd autobusem na Dworzec Centralny i TLK do Krakowa (30 i 46 PLN). Tyle wyjazdu. Zaliczam go do bardzo udanych – w końcu za jednym zamachem odwiedziłem 6 krajów na Bałkanach. Oczywiście, krótki czas trampingu nie pozwolił na poznanie wszystkich atrakcji tego regionu. Zapewne będzie jeszcze okazja powrócić czy to do Bułgarii na czarnomorskie wybrzeże czy na dalmatyńskie wybrzeże Chorwacji czy do południowej Albanii czy też do Kosowa, który z pewnością oferuje znacznie więcej niż to co widzieliśmy. Te dwa tygodnie spędziłem z synem – to również mnie to cieszy. Teraz pozostaje jeszcze przejechać z Warszawy do Krakowa i zacząć myśleć o kolejnym trampingu.
____________________________
*/ Nic więc dziwnego, że w parę lat po naszym trampingu miasto zdecydowało o demontażu konstrukcji – mimo sprzeciwu twórcy. Ciekawszy, jak sądzę pomnik upamiętniający rocznicę znajduje się koło Szumenia we wschodniej Bułgarii.