Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14]


Luksor – Dolina Królów/Królowych

niedziela, 17 VII 2011


Jedziemy na tour | W świątyni Hatszepsut | | | |


Poranek w hostelu. Koło 8:00 schodzimy do holu na śniadanie. Rozsiadamy się na sofach i czekamy aż nam podadzą posiłek.

– Pewnie znów nie będzie kawy – czarne myśli przychodzą mi do głowy.

Faktycznie do dyspozycji mamy tylko herbatę i jakiś soczek. Do tego na śniadanie jest skromne: jajecznica i dżemik z pieczywem. Nieważne.

Wracamy jeszcze do pokoju, bierzemy plecaczki i idziemy w kierunku Nilu. Tu pakujemy się na prom przewożący nas na drugą stronę rzeki, a następnie wykupujemy półdniowy tour do Doliny Królów. Dolinę otacza od zachodu kilkusetmetrowe pasmo wzgórz, w których już z daleka widoczne są otwory jaskiń, czy też grot wydrążonych w starożytności. Wśród nich znajduje się i świątynia Hatszepsut.

Zwiedzimy ją później, na razie podjeżdżamy do stosunkowo wąskiej doliny. Tu, u jej wylotu, wśród paru domów znajduje się kilka warsztatów rzemieślniczych. Zostajemy najpierw zapoznani z techniką wyrobu przedmiotów szklanych, a później zaganiają nas do sklepu z miejscowymi wyrobami ze szkła z ceramiki i z kamienia. Turyści raczej orientują się w specyfice handlu w Egipcie, mało kto coś kupuje, my również tylko oglądamy wyroby i zaznajamiamy się z poziomem cen.

Czas na Hatszepsut. Podjeżdżamy do olbrzymiej, dwupoziomowej świątyni wybudowanej przy zboczu wzgórza i częściowo wykutej w skałach. Szeroka rampa prowadzi wprost na drugi, wyższy poziom. Ludzi tu niezbyt wiele, widzę może 30 osób w całym obiekcie. Z pewnością nie jest to dobry moment na zamach terrorystyczny, taki jaki miał miejsce w listopadzie 1997 roku. Wtedy to 6-osobowy oddział Bractwa Muzułmańskiego – organizacji z kilkudziesięcioletnią historią aktów przemocy – zaatakował z użyciem broni maszynowej świątynię, zabijając 62 osoby, w większości turystów ze Szwajcarii, Japonii i Wielkiej Brytanii. Dziś raczej takich atrakcji nie będzie, Bractwo zajęte jest organizowaniem demonstracji i rozliczaniem obalonego parę miesięcy temu prezydenta Mubaraka.

Przechodzimy na górny poziom świątyni. Tu po obu stronach wejścia znajdują się kilkumetrowe pomniki przedstawiające z egipskich faraonów charakterystycznie złożonymi rękoma na piersiach. Postacie dzierżawcą klucze oraz jakieś inne oznaki władzy. Pomników tych było kiedyś, stały przy każdej kolumnie, zachowało się raptem siedem. Mierzą po około 5 metrów wysokości. Wzdłuż murów świątyni biegną fryzy z wykutymi piktogramami. Wśród tych starannie odnowionych starożytnych znaków widzę skarabeusza.

[brak opisu reszty dnia – dolina królow, Świątynia Hatszepsut, ślub koptyjski]

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej