Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]
Belgrad musi się podobać | Ponad 2000 lat historii | Cerkwie i muzea | Jeszcze więcej cerkwi... | ...i muzeów! | Cudowny wieczór
Belgrad musi się podobać. Położenie na wysokim brzegu Sawy, twierdza i nagromadzenie reprezentacyjnych budynków sprawiają, że stolica Serbii od razu zyskuje w naszych oczach uznanie. Po przyjeździe na dworzec kolejowy bierzemy mapki miasta z informacji turystycznej i idziemy zanieść plecaki do hostelu.
Teraz celem naszym jest tutejszy zamek Kalemegdan, znany również jako Twierdza Belgradzka. Wznosi się na 125-metrowym wzgórzu przy ujściu Sawy do Dunaju. Przechodzimy przez Bramę Zindana w na drugą stronę potężnych wapiennych murów. Przed nami starożytny zamek. Z murów rozciąga się panorama miasta. U naszych stóp mamy Sawę wpadającą do Dunaju.
Stajemy na chwilę pod Pomnikiem Zwycięstwa (Победник) – 14-metrową kolumną zwieńczoną rzeźbą przedstawiającą nagą postać mężczyzny z sokołem i mieczem w ręku. Monument został wzniesiony w 1928 roku dla upamiętnienia zwycięstwa Serbii nad Imperium Otomańskim i Cesarstwem Austro-Węgierskim podczas wojen bałkańskich i pierwszej wojny światowej. Łatwo się domyślić, że Zwycięzca nie spodobał się bardziej pruderyjnej części pań w ówczesnym Belgradzie. Twierdziły, że zaszkodzi on moralności dziewcząt. Na szczęście pomnik przetrwał i stanowi dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta*/.
Prawdę powiedziawszy, niewiele – prócz potężnych murów – zostało z twierdzy. Trzeba mieć jednak na względzie, że pierwsze fortyfikacje powstały w 279 r. p.n.e. To wówczas powstało Singidunum – jedno z wielu castrum – rzymskich miast na Bałkanach. To przez nie przechodziła jedna z wielu dróg rzymskich – tutejsza prowadziła do Konstantynopola. W VI wieku, a więc po okresie najazdów Hunów, Sarmatów i Ostrogotów, twierdza został gruntownie odnowiona przez Justyniana, bizantyjskiego cesarza. Później miasto wraz z twierdzą trafiło w łapy Słowian, a następnie dostało się pod panowanie Turków. No cóż. Nam, Polakom, wydaje się, że to nasza historia była wyjątkowo burzliwa i tylko my w Europie cierpieliśmy wskutek licznych wojen. W rzeczywistości większość państw: cesarstw, królestw i księstw, toczyła nieustanne wojny z sąsiadami a przez Europę raz po raz przetaczały się wojny. Tereny współczesnej Serbii nie należały do wyjątków.
Pod murami ustawione są grobowce – sądząc po formie – pochodzące z czasów rzymskich, obok leżą płyty nagrobne z inskrypcjami zapisanymi głagolicą. Pomiędzy murami w zasypanych fosach znajduje się ekspozycja sprzętu wojskowego z okresu pierwszej i drugiej wojny światowej. Są tu, między innymi, małe tankietki, w których ledwo się mieścił kierowca. Sergiusz pozuje przy działach i wielkim moździerzu kalibru 305 mm. W lokalnym muzeum przedstawiono kolekcję starszej broni: miecze, szable, kindżały oraz… gigantyczne bomby. Jest też trochę zbiorów etnograficznych, także mundury wojskowe oraz mała ekspozycja poświęcona agresji NATO na Federacyjną Republikę Serbii. W tej części ekspozycji pokazano zdobycze wojenne, między innymi mundur i przedmioty należące do pilota zestrzelonego f-16. Przypomina mi się wystawa zdobycznej broni amerykańskiej przed pałacem cesarskim w Hue (Wietnam), którą oglądałem w zeszłym roku.
Kończymy zwiedzanie zamku, najwyższa pora, bo zaczynają przybywać wielkie grupy turystów zorganizowanych. Obok inny pałac czy zamek chodzimy po uliczkach Parę kroków dalej trafiamy pod Sobór św. Michała Archanioła (Katedrala Svetog Arhangela Mihaila). To główna świątynia Serbskiego Kościoła Prawosławnego wzniesiona w latach 1837-1840 w stylu klasycystycznym, aczkolwiek mogę się tu dopatrzeć elementów barokowych. I o ile z zewnątrz kościół nie sprawia większego wrażenia, to po wejściu do środka zostajemy porażeni przepychem i bogactwem. Ikonostas nie ma bowiem szeregów „zwykłych” ikon, lecz składa się z wielkich malowideł oprawionych w ornamentowane złocone ramy. Również marmurowe kolumny, drewniane stalle i rzeźbiona w drewnie ambona aż kapią od złota.
Ciąg dalszy wędrówki po szerokich promenadach. Przystajemy na placu Republiki (Трг републике). Tu, przed budynkiem Serbskiego Muzeum Narodowe (Народни музеј Србије) stoi konny pomnik kniazia Michała (Споменик кнезу Михаилу). Sergiusz wciąż prezentuje swoje teorie odnośne odnośnie korelacji między liczbą uniesionych końskich nóg, a losem jeźdźca.
Wstępujemy do wspomnianego muzeum. Są tu zbiory archeologiczne z czasów rzymskich i wcześniejszych, złocone i metalowe figurki, lampki oliwne w kształcie smoków, posrebrzane łyżki. Także hełmy i inne rzeźby z okresu późniejszego.
A oto budynek parlamentu serbskiego (Narodna skupština Republike Srbije) – monumentalny, dwukondygnacyjny gmach z wielką, pokrytą patyną kopułą i wysokim portykiem. To tu jeszcze 10 lat temu obradowali jugosłowiańscy posłowie.
Przechodzimy do parku Taszmajdan (Ташмајдан). Teren parku został ostatnio odnowiony, a wcześniej sprawdzony pod kątem archeologicznym. Niektórzy historycy uważają, że w tym miejscu Koca Sinan Pasza, Wielki Wezyr, w 1595 roku spalił na stosie szczątki serbskiego świętego Sawy, pierwszego arcybiskupa Serbii z początków XIII wieku.
Obok znajduje się kolejna prawosławna świątynia – Cerkiew Świętego Marka (Црква Светог Марка). Powstała tuż przed wojną w stylu serbsko-bizantyjskim. Jest uważana za jeden z najpiękniejszych przykładów architektury sakralnej w tym stylu. Mury nawy i 62 metrowej wieży są dwukolorowe, przez co cerkiew przypomina nieco Monastyr Rilski, który oglądaliśmy w zeszłym roku w Bułgarii. Niestety, cały wnętrze kościoła sprawia wrażenie nowego. Albo został dopiero co wykończony albo niedawno odnowiony. Zaraz po wejściu uwagę naszą zwracają dwie gigantyczne kolumny flankujące klasyczny ikonostas. Na wrotach carskich scena Zwiastowania z Maryją nieco zaskoczoną, że zostanie matką. Powyżej Ostatnia wieczerza, a nad ikonostasem w absydzie pusta niewykończona półkopuła**/. W południowej części świątyni znajduje się bogato ornamentowany sarkofag kryjący szczątki cara Serbii Stefana Duszana (Цар Стефан Душан Силни) zwanego też Stefanem Potężnym. Wsławił się zajęciem Macedonii, między innymi Ochrydu, podbił północną Albanię, zajmując Kruję, dotarł nawet do Salonik. Chociaż jego panowanie (1331-1346, król Serbii; 1346-1355, car Serbów i Rzymian) było czasem największej świetności państwa Serbów, to po jego śmierci Serbia rozpadła się na księstwa, co ułatwiło Turkom ekspansję na Bałkany. W cerkwi znajdują się również wartościowe dziewiętnasto- i dwudziestowieczne ikon serbskich oraz wielki choros – sześciometrowej średnicy żyrandol powieszony pośrodku nawy nad pulpitem z ikoną św. Marka Ewangelisty.
Sergiusz zagląda do domu inżyniera Mikołaja Tesli. To akurat ten z Serbów, którego nazwisko chyba każdy. Co ciekawe, jest on określany jako inżynier amerykańsko-serbski (polska Wiki), serbsko-amerykański (angielska Wiki) lub chorwacki (chorwacka Wiki). Przykre, że polityka i nacjonalizmy rządzą światem nawet w zakresie nauki.
Chwila odpoczynku w parku i kolejne muzeum – Galeria Fresków Muzeum Narodowego. Oto wspaniały portal przetransportowany tu z jakiegoś średniowiecznego kościoła. Przez dłuższą chwilę analizuję poszczególne płaskorzeźby. Obok zwykłych postaci świętych są tu różne sceny, między innymi, uboju zwierząt, prac domowych, żniw, a nawet kąpieli dziecka. Przypominają mi się rzeźbione freski z Khajuraho i Angor Wat… Zbiory obejmują również ikony średniowieczne i późniejsze (XVII w.), a ponadto przeniesione fragmenty architektoniczne: portale, triforia okienne. Zwraca uwagę rzeźbiony portal z XIII-wiecznego kościoła w Studnicy (kopia). Zachwycam się również kolorowymi, pełnymi czerwieni i złota ikonami. Z malowanych desek spogląda Chrystus Pantokrator, patrzą na nas i inni święci kościoła prawosławnego. Liczne uszkodzenia i odpryski farby na ikonach pokazują upływ czasu, ale i kunszt starych mistrzów.
Na deptakach i promenadach miasta kwitnie życie uliczne, atmosfera jest relaksująca. Akrobaci popisują się przed przechodniami, malarze-amatorzy wystawiają swoje wiekopomne dzieła, kwiaciarki zachwalają kolorowe bukiety, a działkowicze sprzedają swe dojrzałe truskawki. Jest i grajek serbski. Ubrany w kubrak i czapkę zwaną šajkača gra na fujarce ludowe, skoczne melodie***/. Fotografując mieszkańców Belgradu, długo spacerujemy po ulicach serbskiej stolicy.
Zbliża się wieczór. Na zachód słońca idziemy znów do twierdzy Kalemegdan. Pełno tu o tej porze belgradczyków, młodzież siedzi na murku, rozmawia, popija piwo. Słońce powoli opada nad Sawą. Jest super.
_________________________________________
*/ W ostatnich latach na stopie posągu pojawiły się pęknięcia, a kolumna zaczęła się niebezpiecznie pochylać. W latach 2019-2020 przeprowadzono gruntowną naprawę pomnika i dziś Победник znów pilnuje miasta.
**/ W 2017 roku w absydzie pojawiła się na wysokości 20 metrów mozaika wykonaną z kawałków szkła weneckiego. Przedstawiająca Bogorodicę ŠiršajęП.
***/ Notabene, czapkę tę nosili serbscy ustasze.