Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]
Zwiedzamy zamek | Kościoły i fontanny | Tajemniczy Hviazdoslav
Poranek nad Dunajem. Wygrzebuje my się z namiotu i zjadamy śniadanie. O wczorajszej imprezie świadczy tylko wygaszone ognisko oraz dziesiątki porozrzucanych butelek i innych śmieci. Czas zwijać namiot i ruszać dalej. Idziemy jeszcze na pomost, by choć trochę opłukać się w rzece. O 7:00 jesteśmy spakowani, ruszamy dalej.
Na dworcu kupujemy bilety do podmiejski autobus do Rajki, ostatniej miejscowości przed granicą słowacką. Granicę przekraczamy z buta i zaczynamy stopowanie na drodze E75. Średnio nam idzie, ale w końcu lituje się kierowca jakiegoś dostawczaka i podjeżdżamy na przedmieścia Bratysławy. Teraz jeszcze zakup biletów na miejscowe MPK i dojeżdżamy do centrum.
Hostel mamy już wcześniej zarezerwowany (dorm 9 euro). Zostawiamy bety i idziemy do Zamku Bratysławskiego (Bratislavský hrad). Budowla jest olbrzymia, ale ze względu na swą dość prostą formę – czworobok z dziedzińcem – nie sprawia imponującego wrażenia. Przed bramą pomnik konny Świętopełka I Morawskiego (Jazdecká socha Svätopluka). Według teorii Sergiusza władca zginął w bitwie. W rzeczywistości ten trzeci władca Wielkich Moraw z dynastii Mojmirowiców (zapoczątkowanej przez Mojmira w 820 r. n.e.) po 23-letnim okresie sprawowania władzy zmarł na łożu śmierci żegnany przez synów.
Zwiedzamy zamek (bilety po 4 i 2 €). Generalnie wnętrza są puste, pozbawione mebli i innego wyposażenia. Na ścianach kolekcja miejscowego malarstwa, trochę skromnych arrasów, w jednej z sal kolekcja broni. W sumie niezbyt wielka atrakcja. Zatrzymujemy się na chwilę i z okien zamku oglądamy panoramę miasta. Jeszcze krótki spacer po ładnie utrzymanym barokowym ogrodzie w stylu francuskim (Veľká hradná baroková záhrada) i schodzimy stromymi uliczkami do centrum.
Przechodzimy najpierw obok Katedry św. Marcina (Katedrála svätého Martina), białego gotyckiego kościoła wybudowanego u stóp zamkowego wzgórza. To w nim odbywały się uroczystości koronacyjne. Trzeba jednak dopowiedzieć, że koronowani tu byli królowie i królowe… węgierscy, jako że to właśnie Bratysława pełniła rolę stolicy po zajęciu Węgier przez wojska tureckie. Niestety katedra jest zamknięta, nie zobaczymy więc neogotyckiego wyposażenia.
Idziemy deptakiem w stronę Bramy św. Michał (Michalská brána) – jedynej zachowanej bramy miejskiej w stolicy. Na jej strzelistej 51-metrowej wieży zegar z czterema tarczami zegarowymi odmierza czas. Poniżej cebulastego hełmu znajduje się XVIII-wieczna rzeźba Michała Archanioła.
Zawracamy do głównego placu (Hlavné námestie). To chyba najbardziej interesująca część stolicy Słowacji. Na placu znajduje się najstarsza w mieście (1572 r.) fontanna Maksymiliana (Maximiliánova fontána). Na 9 metrowym cokole umieszczono pomnik przedstawiający Maksymiliana II Habsburga w zbroi. Vis-a-vis fontanny stoi Stará Radnica, Stary ratusz. Faktycznie jest wiekowy (XV w.), ponoć najstarszy na Słowacji. W ciągu 500 lat istnienia spełniał także funkcję więzienia, mennicy, arsenału i miejskiego archiwum. Obecnie znajduje się w nim muzeum. Przez otwartą bramę wchodzimy na jego dziedziniec. Chociaż ustępuje wielkością dziedzińcowi wawelskiemu, jest również ciekawy. Ma podcienia, krużganki, a dach jednego z budynków pokryty jest kolorowymi wzorzystymi dachówkami.
Trafiamy potem na Slovenské národní divadlo, czyli pochodzący sprzed 100 lat teatr. Mijamy wiekową fontannę (Ganymedova fontána) i ruszamy obsadzoną drzewami aleją. Tu znajduje się pomnik przedstawiający siedzącego mężczyznę. Lakoniczna inskrypcja „Hviezdoslav” brzmi nieco tajemniczo.
– Co to za gość? – zastanawiamy się.
Okazuje się, że za tym gwiezdnym pseudonimem kryje się Pavol Országh, poeta, dramatopisarz, i tłumacz. Przyjmujemy do wiadomości, że był największym słowackim poetą.
I znów spacer po wąskich uliczkach z otwierającym się czasem widokiem na górujący nad miastem Bratysławski Zamek. Zaglądamy pod XVIII-wieczny kościół pw. św. Stefana (Kostol sv. Štefana Uhorského) zajmowany przez kapucynów. Jest zamknięty, możemy jedynie obejrzeć klasycystyczną fasadę oraz stojącą przed budynkiem kolumnę morową. Wzniesiona w 1723 roku, barokowa kolumna przedstawia posąg Maryi Dziewicy na szczycie, otoczoną aniołkami i upamiętnia ofiary zarazy, która dotknęła miasto w XVIII wieku.
Przed powrotem do hostelu kupujemy jeszcze owoce i chleb. Sergiusz przyrządza obiad – ryż z warzywami, to jego specjalność. To jest już ostatni nocleg na naszym wyjeździe.