Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]


Kraków – Bergamo

środa, 13 X 2021


Ależ kombinator ze mnie! | Noc na dworcu w Mediolanie


Zaczęło się od znalezienia w sieci biletów na Teneryfę po 15 € w jedną stronę. Pomyślałem sobie – wchodzę w to! Jedynym haczykiem było to, wylot Wizz Airem miał się odbyć z Malpensy. "To żaden problem" – pomyślałem sobie. Biletów do Malpensy z Krakowa ani z Katowic w dobrych cenach nie znalazłem. Kupiłem natomiast przelot z Katowic do Bergamo na dwa dni wcześniej. "Pojadę do Aosty lub Turynu, skoro będę miał 2 dni". FlixBus nie miał jednak dobrych cen, a i noclegi w dolinie Aosty dla jednej osoby były dość wysokie. Wyjazd w tamten region zostawiłem na inną okazję. Szukając połączeń powrotnych z Malpensy do Polski, nieoczekiwanie trafiłem na sporo lotów po Włoszech w cenie 5 euro. Zdecydowałem się więc na jednodniową wycieczkę z Malpensy do Brindisi i z powrotem do Bolonii, a następnego dnia zaplanowałem powrót do Krakowa. Dwa tygodnie później, widząc bilety po 28 zł do Bergamo bezpośrednio z Krakowa, niewiele myśląc, kupiłem je. W ten sposób, chociaż straciłem bilet z Katowic, to i tak jestem do przodu, gdyż nie wydałem kolejnych pieniędzy na bus Matuszka do Pyrzowic (60 zł). Opisuje to wszystko po to, by pokazać jak bardzo przypadkowe są moje wyprawy! I jakimi motywami się kieruję.

Ostatecznie trasa wygląda następująco: Kraków – Bergamo – Malpensa – Teneryfa – Malpensa – Brindisi – Bolonia – Kraków i kosztuje mnie 55 euro. Mam załatwione cztery noclegi: trzy w różnych miejscach na Teneryfie i jeden w Bolonii. Mam ze sobą namiot foliowy, śpiwór, matę i sporo żarcia. Ograniczyłem ilość ubrań – większość mam na sobie. Z prognozy pogody wynika, że na Kanarach w nocy będzie około 20 stopni, pierwszą noc we Włoszech jakoś przetrwam.

Jak zawsze pakuję się w ostatniej chwili. Tym razem jest to wytłumaczalne, gdyż pomiędzy przelotem z Madrytu a wylotem do Bergamo mam tylko 18 godzin. W pośpiechu łapię taksówkę i jadę pod Cracovię, by złapać autobus do Balic. Startujemy o 20:15 z niewielkim opóźnieniem.

Lotnisko w Bergamo. Jestem tu po raz czwarty. Mam godzinę oczekiwania na FlixBusa do Mediolanu. Mógłbym, co prawda, jechać bezpośrednio do Malpensy, ale FlixBus zaoferował mi 25% discount, a dodatkowo mam stare vouchery za niewykorzystane z powodu pandemii przejazdy. W autobusie jest wyjątkowo gorąco, margaryna, którą wziąłem ze sobą, z pewnością by się stopiła, gdyby mi jej nie odebrał polski celnik przy kontroli bezpieczeństwa.

Jest 20 minut po północy. Dworzec główny w Mediolanie jest pusty o tej porze. Zaledwie kilku pasażerów i bezdomnych siedzi w olbrzymich przestrzeniach przestrzennych holu dworca. A sam dworzec jest nie tylko monumentalny, ale i piękny. Fotografuję płaskorzeźby nad portalami. Ochroniarz gwiżdże na mnie i pokazuje gestem, że nie wolno. Wzruszam ramionami – niech spada!

Autobusy do Malpensy mają przystanek z drugiej strony dworca. Rozpoznaję teren identyfikując stanowisko FlixBusa. O 1:00 ochroniarze zamykają dworzec, wyganiając ludzi ze środka. Kilka godzin oczekiwania na autobus spędzam wraz z innymi pasażerami po południowej stronie dworca obok lotnego posterunku żandarmerii. Tu ponoć jest bezpiecznie. Rozmawiam z 20-latkiem z Parmy. Leci do swojej dziewczyny do Timisoary w Rumunii. Musi dostać się do Bergamo. Jest na pierwszym roku studiów, chce być inżynierem. W okolicy dworca koczuje w śpiworach kilkanaście osób, w połowie ciemnoskórych. Muszę przyznać, że żołnierze z posterunku dobrze ochraniają turystów, przeganiając podchodzących do nas żuli. Jest zimno, ale do wytrzymania. Komfort oczekiwania podnoszę sobie rozkładając dmuchany materac i pałaszując czekoladę, którą oszczędziłem w Hiszpanii.

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej