Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]


Güímar – Puertito de Güímar – Malpensa

wtorek, 19 X 2021


Ściema o piramidach | Kupa (kamieni) | |


Dziś ostatni dzień na Teneryfie. Samolot mam o 20:10, a lotnisko jest oddalone od Candelarii o 45 km. Część tej drogi zamierzam pokonać pieszo. W odległości 11 kilometrów znajduje się miejscowość Güímar znana z tak zwanych piramid. Na informacje o "piramidach z Güímar” natknąłem się tuż przed wyjazdem i teraz, będąc na wschodnim wybrzeżu wyspy, postanowiłem skorzystać z okazji i odbyć spacer do tego miejsca. Spośród kilku możliwych dróg wybieram tę przez Le Hidalgo: prowadzi ona w miarę prosto i na jednym poziomie.

Zjadam śniadanie i żegnam się z Niemką, która wstała nieco wcześniej ode mnie i teraz pichci coś w kuchni. Ruszam wiejską drogą, mam sposobność przyjrzeć się, jak żyją zwykli mieszkańcy wyspy. Wędrując bez nadmiernego pośpiechu, fotografuję krajobrazy, pozdrawiam miejscowych, wypatruję nieznanych mi roślinek.

Po godzinie jednak trochę nuży mnie ta droga, łapię stopa i podjeżdżam parę kilometrów do centrum Güímar. Kilkaset metrów od głównej drogi, idąc w stronę gór, znajdują się sławne „piramidy”. Sławne to pojęcie względne, jeszcze na początku XX wieku nikt tak tego miejsca nie określał. Pod koniec XX wieku Thor Heyerdahl – ten od wyprawy Kon-Tiki – zainteresował się tym miejscem. Uznał, że piramidy miały znaczenie rytualne religijne lub astronomiczne, krótko mówiąc był to ośrodek kultu Guanczów zamieszkujących Wyspy Kanaryjskie przed kolonizacją hiszpańską. I tu zaczyna się problem. Heyerdahl studiował trochę biologii i geografii, ale nigdy nie był archeologiem. Gdy zamieszkał wraz z trzecią żoną na Teneryfie, zainteresował się tymi strukturami i przypisał im znaczenie, którego nigdy nie miały. Równie mylne było wykonane przez niego datowanie. W rzeczywistości struktury pochodzą z XIX wieku i są, że tak powiem, produktem ubocznym pracy lokalnych rolników, którzy pracowicie zbierali i znosili na jedno miejsce kamienie ze swych pól. Później były używane do budowy dróg. Był to więc de facto magazyn kamieni, a ułożenie go w warstwy przypominające piramidę schodkową wynikało jedynie z technologii składowania. Nie była to jedyna wpadka Heyerdahla. Przez wiele lat upierał się przy rzekomych związkach między petroglifami z Qobustanu w Azerbejdżanie, a rysunkami naskalnymi wczesnośredniowiecznych Wikingów i wysuwał teorię o epokowych odkryciach Wikingów nad Morzem Kaspijskim. Tyle historii.

Piramidy znajdują się na ogrodzonym terenie, ale od południowej strony wszystko widać jak na dłoni. Mają faktycznie postać schodkowych piramid, aczkolwiek zbudowane są na planie wydłużonego prostokąta. Poszczególne „piętra” mają około 2 metrów wysokości i trzeba przyznać, że ściany owych schodków są bardzo równe. Jeśli jednak dobrze się wczytać historię tego miejsca, to się okaże, że te piramidy w znacznym stopniu zostały zrekonstruowane w XX wieku. Aby utrzymać mit starożytnych budowniczych tych obiektów i zwiększyć ruch turystyczny w regionie, współcześnie przypisuje się piramidom dodatkowe zastosowania jako obserwatorium astronomiczne, zamieszczając w sieci bzdurne informacje o tym, że z pewnego, ale konkretnego miejsca piramidy słońce ukazuje się w czasie równonocy wiosennego i przesilenia letniego ukazuje się raz z jednej raz z drugiej strony góry. No cóż: to chyba normalne w górzystym terenie 😊

Skoro już tu jestem, postanawiam zobaczyć piramidy ze wszystkich stron. Cena kilkanaście euro, którą widzę w kasie, jest zupełnie oderwana od rzeczywistości. Nikt mi nie zamówi na kupienie biletu za kilkanaście euro, by wejść na ogrodzony teren i z bliska zobaczyć kupę kamieni. Tym niemniej miejsce jest interesujące i warto w ramach zwiedzania wyspy zobaczyć to „cudo".

Wystarczy piramid, czas na architekturę sakralną. Kilkaset metrów dalej w centrum miasteczka znajduje się kościół

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej