Kornel: moje podróże - Strona startowa


Rumunia

Po kilkunastu dniach spędzonych w pięknej Karelii i Petersburgu przepakowałem plecak i ruszyłem na tramping po Rumunii - od strony turystycznej kraju znanego mi jedynie z relacji internetowych. Rumunia, kojarząca się dla wielu trampingowców tylko z górami lub z Bukowiną pierwotnie miała być jedynie częścią wyprawy na Bałkany. Ostatecznie, w obliczu różnych okoliczności, postanowiłem ograniczyć się tylko do tego państwa starając się poznać kraj w miarę dokładnie. I mimo komplikacji udało mi się zrealizować ten cel w 100%. Widziałem wszystko, co tu najważniejsze i najpiękniejsze. Przeszedłem 3 pasma górskie zdobywając ich najwyższe szczyty, zwiedziłem stare transylwańskie miasta, stolicę, odpocząłem na czarnomorskim wybrzeżu, zobaczyłem Deltę Dunaju i monastyry Bukowiny. Posmakowałem miejscowych potraw i przyjrzałem się życiu mieszkańców. Wróciłem bardzo zadowolony.
Chętnie odpowiem na pytania dotyczące Rumunii, wszystkich zapraszam do Księgi Gości.

Relacja z wyjazdu ma miejscami charakter zdecydowanie osobisty i subiektywny o czym lojalnie uprzedzam.

Powrót

Dziennik podróży

Powrót

Najprzyjemniejsze wspomnienia



Powrót

Rumuńskie skojarzenia


Psy i owce. Potrafią odebrać dobry humor. Zamiast relaksować się w pięknym górskim otoczeniu człowiek się zastanawia, czy za chwilę znowu będą te bestie? W Rumunii nie miałem ze sobą ani pistoletu hukowego ani petard, a z mojego krótkiego patyka i jamnik by się uśmiał. Wielokrotnie psy rzucały się na mnie, lecz w ostatniej chwili przed chapnięciem były powstrzymywane krzykiem przez pasterza. Ponoć zło konieczne. No, bo gdyby taki niedobry turysta chciał ukraść owieczkę?
Śmieci. To chyba najmniej atrakcyjna strona Rumunii. W Alpach Rodniańskich Magdy nie pozwoliły mi zakopać śmieci pod kamieniem, niosłem je przytroczone do plecaka przez cały dzień do Romuli. Rumun wyrzuci śmieć tam gdzie zje. W górach, w pobliżu caban, piętrzą się stosy butelek i puszek po konserwach, w powietrzu fruwają worki foliowe. To samo widziałem w Delcie Dunaju: PET-y obok czaplich gniazd. Obrzydliwe! A urządziliby sobie sprzątanie Rumunii!
Muzyka i taniec. Rumunii uwielbiają tańczyć i świetnie się bawią przy muzyce. Wystarczy, by w kempingowym barze ludowa kapela zaczęła grać, a już mężczyźni odrywają się od stolików i zaczynają tańczyć drobiąc małymi kroczkami i wywijając rękoma w górze. Niezapomniane wspomnienia mam z całonocnej imprezy w Plaiul Foii, gdzie tyle się nasłuchałem rumuńskiej muzyki etno-disco łącznie z przebojem lata Jumatate tu, jumatate eu Adriana Minune, że nie mogłem nie kupić w Suczawie kilku kompaktów.
Mili ludzie. Pewnie, że w każdym kraju można znaleźć miłych krajowców. A jednak tutaj wciąż spotykałem sympatycznych ludzi: i w górach i w miastach. Nagadałem się z ludźmi jak przy żadnym innym wyjeździe - pewnie dlatego, że podróżowałem sam a to sprzyja nawiązywaniu kontaktów. Często doświadczałem bezinteresownej pomocy i sympatii ze strony innych. Szczególnie wdzięczny jestem Ioanowi, Florinowi i Marii oraz małżeństwu z Constancy za miłe chwile.
Cerkwie. W dużych ilościach. Malowane (Bukowina) i zwykłe (to znaczy malowane wewnętrznie :-) Te renesansowe lub barokowe komiksy wymagają dużej wiedzy biblijnej, by wiedzieć co dokładnie przedstawiają. Niejednokrotnie te malowidła pokrywające każdy cal powierzchni kojarzyły mi się wytatuowanym ciałem ludzkim (hm...). Podobnie jak w Rosji starałem się podglądać wiernych zgromadzonym w kościele, udało mie się zobaczyć m.in. spowiedź. Warto posiedzieć w cerkwi i posłuchać pieśni i modlitw.
Szczęście. Nikt mnie nie zamordował, nie ograbił, nie okradł. Nie zgubiłem pieniędzy, nie złamałem nogi, nie zachorowałem. Ale nie tylko takie "szczęście" mam na myśli. Po prostu dobrze mi szło, układało się. Układało się z wędrówką po górach - bez deszczu i bez błądzenia, z noclegami, z komunikacją, ze zwiedzaniem. Dotarłem wszędzie tam, gdzie chciałem, zobaczyłem to, czego pragnąłem. Nie utknąłem nigdzie na dłużej, a jeśli nawet musiałem spędzić noc na dworcu - to trafiałem na fantastycznych ludzi - to też szczęście. To wszystko sprawiało, że czułem się w tym kraju wyjątkowo dobrze, przez 3 tygodnie żyłem tu w oderwaniu od zwykłej rzeczywistości.

Powrót

Ceny VIII 2003

Kursy:

Przejazdy:

Noclegi:

Wstępy do obiektów:

Jedzenie:

Inne:

  • WC - 5.000 lei
  • film Kodak Gold Plus 200/36 - 100.000-150.000 lei
    Powrót

    Trasa przejazdu

    Powrót
    stat4u