Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]


Vatra Dornei-Rotunda-Lala Lac

sobota, 2 VIII 2003


Zwiedzamy Vatra Dornei |Autobusem w Alpy Rodniańskie |Wreszcie na szlaku |Deszcz


Alpy Rodnianskie: Pasu Rotunda

Dziś tak naprawdę zaczynamy zwiedzanie Rumunii i dziś okaże się, jak w praktyce wygląda to wspólne wędrowanie. Zrezygnowaliśmy ze zwiedzania Bukowiny - wszak tu jeszcze wrócimy, i wsiadamy w pociąg do Timishoary (bilety za 110.000 lei do Jacobini). Pechowo jedziemy w ostatnim wagonie - nie widać stąd nazw stacji, co przy słabej znajomości geografii wsród współpasażerów powoduje, że z cokolwiek zdziwionymi minami przejeżdżamy Jacobini. Wysiadamy w Vatra Dornei. To typowy kurort w stylu Baden. Neoklasycystyczne pałacyki, neoromańskie pałacyki, neogotyckie pałacyki. Pięknie... Zostawiamy bety w siedzibie Salvamontu - rumuńskiego GOPRu i idziemy na spacer do parku. Magdy zachwycają się starą altanką i nowoczesną cerkwią pomalowaną tak, jakby miała więcej lat... Muszę jednak przyznać, że to sympatyczne miejsce. Przy okazji zwracam uwagę na nowy dla mnie szczegół: prawosławni przy żegnaniu się, dodatkowo dotykają ziemi, tak, jakby grudkę ziemi odrzucali poza siebie. Muszę o tym porozmawiać z kimś, kto zna się na tym lepiej.Alpy Rodniańskie: okolice Vf. Gajeni

Mijamy zdewastowane nieczynne kasyno, ponoć kiedyś bardzo sławne i dokonujemy gigantycznych zakupów owocowych na targu: arbuz (6.000 lei/kg), melon (10.000 lei/szt), pomidory (7.000), winogrona (30.000). Przedpotopowy autobus do Borsy (13.50) jest wypełniony po brzegi, Dobrze, że wcześniej kupiliśmy bilety (40.000 lei). 40 kilometrów do Rotundy pokonujemy w 2 godziny - przy okazji przekonujemy się, że pojemność autobusu jest praktycznie nieograniczona. Mijamy biedne wioski rumuńskie. W okolicach Ciocanesti większość domów przyozdobionych jest zielono-brązowym lub żółto-niebieskim ornamentem z motywem winogron. Sympatyczne.
W Rotundzie próbuję sforsować ogrodzenie jednostki wojskowej - chcemy się schronić pod daszkiem. Moje przekomarzania z cieciem wyraźnie denerwują Magdę (hm...). Obiad. Dla mnie zupa i kanapki; dziewczyny zażywają po kilka tabletek swoich prochów. Takim to dobrze. Ja w każdym razie zawziąłem się i postanowiłem jeść jak najwięcej. Za ciężki mam plecak...

Ruszamy w góry... okazją. Sympatyczna rodzinka rumuńska zabiera nas pojemnym i czystym volkswagenem na przełęcz Pasu Rotunda. Dialogi polsko-niemiecko-rumuńskie. Multumesk! Strzałki na przełęczy podają 3h drogi do Ineut (2222m ), w pobliskiej cabanie mówią o 4h do jeziora. Droga, wyraźnie zaznaczona czerwonymi znakami prowadzi prosto przez łąki i hale na zachód. Owczarkopodobny stróż ustawia się na ścieżce prowadzącej do gospodarstwa. Alpy Rodniańskie Mamy co prawda ze sobą granatnik przeciwpancerny, ale wolę go zostawić na spotkanie z niedźwiedziem. Obchodzimy zabudowania dużym łukiem. Za bezimienną kopą samotne, puste gospodarstwo a dalej zygzakowaty szlak wspinający się na zbocze Gajei. Stąd prawie prosta droga pod przełęcz pod Ineulem. Delektuję się malowniczymi stadami owiec i koni. Jest już stosunkowo późno, dochodzi 20.00. Zapada decyzja o przejściu nad jeziorko Lala Lac. Stroma ścieżka wije się wśród kosówki niby przy Czarnym Stawie Gąsienicowym. Magda wciąż zostaje w tyle, widzę, że jest zmęczona. Jest właścicielką pary kijków - to zapewne bardzo potrzebne wyposażenie - choć na razie jego wykorzystanie ogranicza się do stukania w ziemię. A propos sprzętu: Magdy są bardzo dobrze wyposażone - oprócz markowych plecaków, puchowych śpiworów, nowoczesnych butów i spodni z oddzielanymi nogawkami (za jedyne 195 zł stargowane do 180 zł) mają też odlotowe ochraniacze na nogi.

Zaczyna padać a właściwie lać. Wdrapujemy się na morenę czołową i stajemy w kotle polodowcowym z jeziorkiem. Plecaki w workach, my ze spuszczonymi głowami stoimy i czekamy na koniec deszczu. Tak mówi któraś tam zasada Magd: w czasie deszczu nie rozbija się namiotu. Ostatecznie o 21.00 namiot jest rozłożony, herbatka zagotowana o zgrozo! w namiocie a my - w śpiworach.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej