Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]


Tulcea-Murighiol

sobota, 16 VIII 2003


Rekonesans w Delcie Dunaju |Droga przez Dobrudżę |Melancholia


Murighiol

Od czasu do czasu mijamy stado perkozów żerujących przy brzegu lub samotną białą czaplę. Płyniemy po kanale Dunaju już ponad godzinę. Brzegi są zarośnięte, wszędzie lasy, niektóre drzewa uschnięte z gniazdami na wierzchołkach. Właściwie nie wiem, dokąd i jak długo będziemy płynąć. Wsiadłem na kuter z rumuńską grupą przyjaciół, którzy przyjechali do Murighiol na wakacje - będą je spędzać na jednej z tysiąca wysepek Delty łowiąc ryby. Załadowali "Sofię" niesamowitą wprost ilością sprzętu rybackiego, wędkarskiego, kempingowego, żarcia i wody. Kuter płynie niespiesznie, 12km/h. Mijają nas inne, szybsze łodzie motorowe. Przepływamy obok kolejnych odnóg głównego kanału - niektóre są wyjątkowo wąskie - z pewnością my byśmy się tam nie zmieścili. Jak na razie nie widać zbyt dużo ptaków, mam nadzieję na większe stada pelikanów i kormoranów jutro rano. Umówiłem się z szyprem, że jutro weźmie ode mnie 300.000 lei za 5h w grupie 12-osobowej. Niestety jest to już nieaktualne, ma większą grupę. Szkoda... Przynajmniej za ten kilkugodzinny rejs chce ode mnie tylko piwo. Właśnie wysadziliśmy wędkarzy i wracamy. He, he, jedyny pasażer na takiej łajbie... Płyniemy teraz tuż trzy brzegu, słabszy tu prąd ułatwia drogę w górę potężnej rzeki. Czasem wjedziemy na żyłkę czyjejś wędki, których tu dziesiątki porozstawiane są na brzegu...


Delta: wędkarze

Do Murighiol dotarłem około 15.00 - bez większych problemów ale za to niezbyt tanio. Rano po śniadaniu własnym i przygotowanym przez Marię - specialite romanescu: pomidory i papryka nadziewane ryżem z mięsem i polane dużą ilością sosu ze śmietaną - pojechałem busem do Constancy (20.000 lei) drugim busem z Autogara Sud na Autogara Nord (20.000 lei) a stamtąd busem do Tulczy (120.000 lei, autobus co godzinę) i w końcu do Murighiol (45.000 lei). Droga do Tulczy - to typowe krajobrazy Dobrudży: niekończące się, płaskie aż po horyzont pola słonecznika i kukurydzy. Dopiero przed samą Tulczą na pagórkowatym terenie rozłożyły się winnice. ZachódZa miastem zaczęły się piaszczyste wydmy porośnięte akacjami i orzechami włoskimi. W mijanych miasteczkach (np. Babadag) dostrzegłem kilka razy minarety w meczetach. W Murighiol odszukałem kemping (2 km dalej nad jeziorem) i zakwaterowałem się w domku kempingowym (dwa łóżka po 200.000 lei, płacę za jedno). Popołudnie spędzam na krótkim rekonesansie w Deltę.


Zrobiło mi się smutno czy raczej melancholijnie. Wróciłem z baru, gdzie przy ludowej kapeli bawili się ludzie. Kilku starszych mężczyzn przy skocznej muzyce folkowej (choć ze współczesnymi tekstami) tańczyło swe rumuńskie rytmy. Było też kilka dziewcząt podrywanych przez miejscowych Don Juanów. Wszyscy się świetnie bawili. W ogóle na całym kempingu rozbrzmiewa muzyka - trwa wesele w hotelowej restauracji - rumuńskie disco płynie z radiomagnetofonów, no i gra ta kapela w barze. A ja potęskniłem, powspominałem i udzielił mi się nastrój z Tolo? z Barcelony? Sam już nie wiem. Wyszedłem przed swoją willę zadarłem głowę do góry i tak jak kiedyś na Polanach Surowicznych poszukałem wzrokiem gnających przez czerń nocy sputników.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej