Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11]
Wracamy do domu | Co mi się podobało?
O, jak dobrze wracać do Europy! Rano dolatujemy do Stambułu, tu mamy kilka godzin oczekiwania na ostatni samolot, tym razem do Warszawy. Oboje cieszymy się, że wszystko się udało, czujemy się prawie jak w domu. O 12:35 samolot Turkish Airlines zabiera nas do Polski. Pozostaje jeszcze wrócić autobusem do Krakowa, ale to już drobiazg. Tak jak mówię, oboje cieszymy się z powrotu. Nie był to długi tramping, ale czujemy lekkie zmęczenie podróżą.
Myślę, że szczególnie z podróży zadowolona jest Anka, była wraz ze mną w Indiach w 2007 roku, może więc powiedzieć, że odwiedziła skrajnie kontrastowe państwa Azji: kiedyś biedne i zacofane Indie, teraz bogatą i nowoczesną Japonię. Ja ze swej strony muszę powiedzieć, że moje nastawienie do Japonii i Japończyków po tej podróży zasadniczo się nie zmieniło. Japonia nie była dla mnie krajem zaskakującym, ale wszystkie odmienności, których się spodziewałem, mogłem zobaczyć na własne oczy i odczuć na własnej skórze. Japonia może zachwycać nowinkami i udogodnieniami technicznymi, ale może również tą techniką denerwować lub stresować przybysza. Na każdym kroku czuje się przywiązanie do tradycji, ale zachodni turysta w żaden sposób nie musi w niej współuczestniczyć.
Co mi się podobało? Łatwość przemieszczania się. Japan Rail Pass zasadniczo był bezproblemowy jedno-, dwugodzinne przejazdy bez między miastami nie były męczące, stanowiły wręcz przyjemność. Świątynie buddyjskie i inne były, jak zawsze, dla mnie interesujące, aczkolwiek, co tu dużo ukrywać, spowszechniały mi. Odwiedzałem je w wielu krajach azjatyckich. Wiedziałem oczywiście, że jest to kraj górzysty, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że gór będzie dla nas codziennie widoku z góry będą za nas codziennie widoczne jak się wydaje pomimo znacznego zurbanizowania wciąż można wypoczywać w Japonii na łonie przyrody i z dala od wielkich miast. Jedną z większych przyjemności były nasze spotkania ze zwierzętami: nie tylko w tokijskim zoo (najmocniej zapamiętałem pelikany, pandy i pieski preriowe), ale także jelonki w Narze i małpy w Yamanouci. Z przyjemnością wspominam też kolację na 29 piętrze wieżowca Shinjuku.