Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22]


Barcelona – Madryt – Gwatemala

wtorek, 28 I 2014


Pierwsze zetknięcie z Gwatemalą


O 16.30 docierramy do celu. Po odbiorze bagaży i potrójnej kontroli paszportowej wymieniamy walutę w kantorze lotniskowym (kurs okazuje się fatalny) i wychodzimy na zewnątrz, gdzie uderza nas gorące powietrze. Odganiając się od taksówkarzy znajdujemy przystanek, z którego autobusem docieramy do strefy miasta, w której znajduje się zabukowany jeszcze w Polsce Theatre International Hostel. Miasto, oglądane zza szyby autobusowej, nie kradnie naszych serc; w dodatku robi się już ciemno, co nie dodaje przyjaznej atmosfery.
Zostawiamy bety w hostelu i udajemy się do najbliższego sklepiku po pieczywo i wodę. Okolica nie wydaje się być przychylna obcokrajowcom, ale też nie czujemy szczególnego niebezpieczeństwa.
Zupa instant, szybki „zooprysznic” z przerośniętymi karaluchami i wskakujemy w śpiwory. O 3:00 w nocy budzi nas mój telefon oczekujących na wieści z Polski. Sieć orange odmawia posłuszeństwa, moje SMS-y nie doszły.

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej