Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]


Kraków – Warszawa – Porto

sobota, 30 IX 2017


Tym razem Portugalia! | Lecimy do Porto


Kończy się europejski tort, zostały mi tylko 3 kawałeczki: Portugalia, Islandia i Andora. Islandię zostawiam na przyszły rok, za parę tygodni odwiedzę Andorę, a dziś udaję się do Portugalii. Już od kilku lat ten kraj umykał mi. Na ogół trafiały się tam tanie loty w sezonie zimowym, więc średnio mnie to kusiło; poza tym wciąż były inne wyjazdy i zwyczajnie nie starczało urlopu. W tym roku, co prawda, znów sporo pozwiedzałem, lecz poza miesięcznym trampingiem do Meksyku były to tylko krótkie wyjazdy. Tym niemniej udało mi się odwiedzić – poza wspomnianym Meksykiem – parę krajów nad Zatoką Perską. A teraz przyszła pora na Portugalię.

Pierwotnie planowałem wyjazd z namiotem w okresie letnim sam lub z Sergiuszem, chcąc pojeździć po malowniczych nadatlantyckich miasteczkach i śpiąc gdzieś na dziko. Ostatecznie jadę z Jolą i to nie tylko do kontynentalnej części Portugalii, ale także na Azory. Właściwie jest to wyjazd głównie na wyspę Sao Miguel. Tam będziemy większość czasu – 4 noclegi w Ponta Delgada. Poza tym odwiedzimy Porto, Bragę i Lizbonę. No i Paryż! Początkowo uznałem, że nie chcę jechać do stolicy Francji (która była marzeniem Joli), gdyż już tam byłem. Ale gdy przyszło co do czego i okazało się, że najtańszą możliwością powrotu z Lizbony jest lot z przesiadką w Paryżu-Beauvais, to zaproponowałem Joli jeden nocleg w Paryżu. Może będzie okazja do wizyty w Muzeum Impresjonizmu?

A zatem mam przed sobą 9-dniowy wyjazd kosztem tylko 5 dni urlopu. Czas przed trampingiem upływał szybko i stresująco. Dużo pracowałem, nie mając czasu na czytanie o miejscach, które będziemy odwiedzać. Wiem, kiepska wymówka, bo od dawna tego nie robię. Jednocześnie wyszukiwałem kolejne loty na jesienne weekendowe wypady. Z drugiej strony Ryanair nieoczekiwanie zaczął odwoływać setki lotów w Europie w tym na trasach do Polski, do Portugalii i Paryża. Codziennie więc śledziłem w komputerze komunikaty, by ostatecznie przekonać się, że jednak lecę. Nie lubię takich sytuacji, choć przecież jestem przyzwyczajony do ciągłych stresów zwyczajnych, niewiązanych z indywidualnym podróżowaniem.

Tym razem nasza podróż zaczyna się w Warszawie-Modlinie, co w praktyce oznacza cały dzień przeznaczony na transfer z Krakowa. A zatem najpierw PolskiBus – dojeżdżamy aż na Plac Defilad. To nowość u tego przewoźnika. A dalej – podróż Kolejami Mazowieckimi do Modlina i jeszcze pięć minut autobusem na lotnisko.

– Najgorsze za nami – stwierdzam – teraz jestem spokojny, że polecimy do Portugalii.

– A dla mnie to stresy dopiero się zaczynają – mówi Jola, która ma znacznie mniejsze doświadczenie w lotach i bardzo przeżywa to, że podróż składa się z pięciu startów i lądowań.

Odlatujemy dopiero o 21:10, na miejscu będziemy tuż przed północą. To niezbyt komfortowa sytuacja, nie lubię przybywać na lotnisko w nocy. Często jest problem z transferem do miasta lub z zameldowaniem w wybranym miejscu. Z tego powodu zarezerwowałem nocleg w AirPorto Hostel, w czteroosobowym dormie. Jest oddalony od terminalu o 15 minut spacerem.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej