Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]


Sao Bras – Ribeira Grande – Caldeira Velha

czwartek, 5 X 2017


Poranek | Kąpiel w ciepłych źródłach | Powrót do Ponta Delgada | Wieczór


Poranek

Łapiemy stopa i podjeżdżamy do Caldeira Velha. Żegnamy się z sympatyczną parą i idziemy do ciepłych źródeł. Aleja prowadzi lekko w górę, tu znów spotykamy sporo paproci drzewiastych. Mierzą po sześć, siedem metrów wysokości. Przy ciepłym źródle znajduje się basen o wymiarach 5 na 7 metrów, woda jest ciepła, ale nie gorąca.

– No, to kąpiemy się – mówię i ściągam koszulkę.

– Nie, ja chyba nie chcę – odpowiada Jola.

Myślę, że czuje się trochę skrępowana.

– Nie wygłupiaj się, wszyscy się tu kąpią.

– Tak myślisz?

– No pewno. Rozbieraj się!

W wodzie grzeje się już kilkanaście osób. Uprzedziłem Jolę, że będzie możliwość wykąpania się i przypomniałem jej o wzięciu stroju kąpielowego. Składamy rzeczy na brzegu i wskakujemy. Woda jest w sam raz. Nieco mętna z powodu mułu na dnie i na pewno bogata w sole mineralne.

– Takie okazje trzeba wykorzystywać – tłumaczę – chociażby po to, by były wspomnienia.

– No wiesz, ale ja pierwszy raz...

– E tam! Byłaś przecież nieraz na termach. W Zakopanem albo na Słowacji

– Na Słowacji. Ale to co innego...

– Co innego? – śmieję się i ochlapuję ją wodą. – Jak byłem w Boliwii i była okazja wykąpać się w takim gorącym źródle, to sobie odpuściłem. Głupi byłem.

– Ale dlaczego?

– Wiesz to była taka sytuacja, że tam, wysoko w Andach, było bardzo zimno. Jechaliśmy wiele godzin jeepem przez pustynię, dojechaliśmy do ciepłych źródeł, gdzie kąpało się mnóstwo osób. Pomyślałem sobie, co będzie, gdy wyjdę z tej gorącej wody. Na zewnątrz była temperatura po pięć stopni.

– Nie było tam żadnego pomieszczenia, żeby się ogrzać?

– No co ty, to było w szczerym polu. Była tylko jakaś blaszana przebieralnia. A najgorsze było to, że nie miałem ze sobą żadnych rzeczy do przebrania, zapomniałem nawet swojego małego ręcznika. A teraz żałuję...

Po 15 minutach mamy dosyć.

– Wystarczy już chyba – mówi Jola i zaczyna wychodzić z wody.

– Poczekaj, poczekaj! Jeszcze musimy zrobić sobie zdjęcie.

Wcale nie jest takie proste, gdy ma się mokre ręce, a aparat jest ciężki.

– Co robimy teraz? – pyta Jola, idąc ścieżką do wyjścia.

– Generalnie wracamy do domu, chyba że coś fajnego po drodze nas spotka.

Powrót do Ponta Delgada

Wieczór


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej