Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]
Zachwycające azulejos | | | | |
Jola chyba nie jest zbyt zadowolona z noclegu w dormie. Na pewno wolałaby pokój dwuosobowy. Rozumiem to. Śniadanie jest w cenie, korzystamy więc, by solidnie się najeść. Z pewnym zdziwieniem konstatuję, że połowa mieszkańców hostelu to osoby w wieku co najmniej średnim. Trochę poprawia mi to samopoczucie. Koło 8:00 wymeldowujemy się i podjeżdżamy metrem do centrum.
Porto kojarzy się turystom ze wspaniałym mostem przerzuconym przez wysoko nad rzeką Duero, a także z azulejos – błękitnymi kafelkami używanymi powszechnie do dekorowania kościołów i innych budynków. Od tych ostatnich zaczynamy poznawać miasto. Na rogu tego i tego znajduje się kościół a raczej kaplica, której fasada i boczna ściana są w całości wykafelkowane błękitnymi płytkami przedstawiającymi różnego rodzaju sceny z życia świętych. To słynna Kaplica Dusz (Capela das Almas de Santa Catarina). W kaplicy trwa msza, w końcu dziś jest niedziela. Zaglądamy więc tylko na chwilę. Patrząc na łysiny i siwe włosy u 99% wiernych, śmiało można powiedzieć, że młodzież raczej nie angażuje się w życie duchowe…
– Skoro nie możemy swobodnie zwiedzić wnętrza, pooglądajmy te kafelki – proponuję po wyjściu z kaplicy.
– Możemy.
– Podobają ci się?
– Tak, ciekawe są. To chyba święty Franciszek?
– I święta Katarzyna.
Oglądamy sceny męczeństwa i śmierci świętych. Fasada jest imponująca, ale niezbyt stara. Pokryto ją płytkami dopiero w 1929 roku a autorem projektu był dziś zapomniany Eduardo Leite.
– No, to ekipa fliziarzy musiała zarobić na kładzeniu tych azulejos… – zauważam.
– Strasznie dużo ich jest…
– Kiedyś je policzono. Jednemu wyszło 15939, drugiemu 15955, więc wyszła średnia 15947…
Śmiejemy się.