Dzień: [1] [2] [3]


Kraków – Bari

piątek, 28 VIII 2020


Zaniedbane wybrzeże adriatyckie | Backpackersi w hostelu


Wycieczkę do Bari obiecywałem sobie od dawna. Tramping po Włoszech, na którym byłem 27 lat temu obejmował, co prawda, także południową część Półwyspu Apenińskiego, jednak nasza trasa nie wiodła przez wybrzeże adriatyckie. Tak więc regiony między Rimini a Ankoną pozostawały dla mnie nieznane. Obecnie Ryanair i Wizz Air oferują szereg połączeń zarówno do Rimini i Ankony, ale także do Pescary i Bari, a nawet czasem do Brindisi. Wielokrotnie przymierzałem się do zakupu biletów do Bari albo Pescary, ale jakoś nie podejmowałem decyzji. Chyba dlatego, że nie uważałem tych miast za jakieś wyjątkowe. Lombardia, Piemont, Toskania i Emilia-Romania oferują znacznie więcej atrakcji. Gdy jednak doczytałem o Alberobello oraz Materze, postanowiłem dłużej już nie zwlekać i polecieć.

Będzie to wyjazd weekendowy. Startuję w piątek o 16:15 z Krakowa i wracam w niedzielę o 14:40 z Bari. Ze względu na wysokie ceny hoteli zarezerwowałem tylko jeden nocleg w hostelu w Bali i wziąłem ze sobą mój foliowy namiot z myślą, że może się przydać.

Lot nie jest wart wspomnienia, odnotuję tylko, że lecę po raz 188. Przy okazji: wsiadam i wysiadam na lotnisku nazwanym na część „naszego” papieża. Zrobił karierę 😉.

Na lotnisku wsiadam do autobusu i podjeżdżam do centrum Bari. Kilka przecznic dalej jest mój hostel CconfortHotels Host Bari Centrale, za który zapłaciłem 14 euro. Mieści się w starej kamienicy i jest urządzony w dużym, kilkupokojowym mieszkaniu. Zanoszę rzeczy do 6-osobowego dormu z piętrowymi łóżkami, robię sobie kawę i mam chwilę odpoczynku. Ludzie, którzy tu nocują, mają na ogół 25-35 lat. Kilku backpackersów przesiaduje w kuchni lub kręci się między łazienką a swoim pokojem. Nie zauważam, by rozmawiali ze sobą; do pewnego stopnia to mnie dziwi. Ja przynajmniej w takich miejscach staram się wykorzystywać sytuację. Korzystam z dormów nie tylko dlatego, by obniżyć koszty, ale także, by kogoś poznać i pogadać sobie z podróżnikami.

Zjadam zupkę i idę na balkon, z którego roztacza się mało ciekawy widok na wielkie podwórko. Uwagę moją zwracają dwie 20-kilkuletnie dziewczyny, piękność z Korei i jej koleżanka z Rosji. Witam się z nimi i wypytuję o różne rzeczy. Skośnooka po kwadransie żegna się z nami i gdzieś sobie idzie, ja dłuższą chwilę rozmawiam z Rosjanką. Do Europy przyjechała właściwie za pracą, zarobiła co nieco, teraz zwiedza Włochy. Opowiadam o swoich karelskich i syberyjskich wojażach. Trochę się dziwi, że ktoś z Europy jest zainteresowany turystyką w jej ojczyźnie. Jak się później okaże, będziemy spać w tym samym pokoju.

Nie chce mi się wychodzić na spacer do miasta. Kładę się i staram się zasnąć, rano muszę wcześnie wstać.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej