Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]


Alanya – Side – Alanya

czwartek, 1 X 2020


Denerwuję się | | | |


Dziś jedziemy do Side. Budzę się o godzinie 6:45, Agnieszka jeszcze śpi. Daję sobie jeszcze pół godziny. Piętnaście po siódmej wstaję i czekam, aż Agnieszka obudzi się, wstanie, umyje się itd. Kwadranse mijają. Ja jestem gotowy do drogi, ona wciąż nie. A przecież trzeba iść na śniadanie.

– Wracamy tu jeszcze? – pytam, bo nie wiem, czy brać ze sobą plecaczek.

– Tak, pewnie wracamy…

– Dobrze.

Jeszcze to, jeszcze tamto, jeszcze siamto. Nie wiem, powinienem chyba testować ludzi na wyjazdy od spędzenia nocy z kimś i sprawdzenia, jak szybko może wstać. Strasznie mnie to męczy, denerwuje. Potrafię w ciągu piętnastu minut spakować się, być gotowy do drogi, a ktoś guzdrze się: jeszcze to jeszcze tamto… Jeszcze papieros, jeszcze jakieś kremy, jeszcze do łazienki, jeszcze coś zapakować, jeszcze coś wypakować, jeszcze jakiś woreczek, jeszcze jakieś rzeczy włożyć, jeszcze łóżko wygładzić, jeszcze papierosa wypalić, jeszcze napić się czegoś, jeszcze zajrzeć do lodówki, jeszcze jakieś papiery przejrzeć, jeszcze, jeszcze, jeszcze! Nie umiem, po prostu nie umiem się pogodzić z tym, że ktoś inny może tyle czasu poświęcać na nic. Po prostu nie umiem.

Godzina 8:30, schodzimy na śniadanie. Agnieszka idzie po kawę – bo nie ma kolejki. Ale za chwilę tworzy się wielka kolejka po jedzenie, wszystko się przedłuża. Po 9:00 wychodzimy z hotelu.

– Jestem gotowa.

Ale okazuje się, że nie. Jeszcze coś trzeba dopakować, przepakować, jeszcze papieros, jeszcze coś wypić, jeszcze do łazienki. O 9:30 wychodzimy.

– Idziemy na jedynkę czy dwójkę?

– Nie wiem, może być na dwójkę. Albo nie, na jedynkę.

Rzeczywiście, idziemy na jedynkę, dość długo czekamy na autobus.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej