Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]
Co będziemy robić? | Agnieszka wygrywa
Koło 8:00 zwlekam się z łóżka. Pierwszą moją myślą jest „Muszę zagotować wodę na kawę”, ale przypominam sobie, gdzie jestem. Schodzimy na śniadanie i zapoznajemy się z hotelowym otoczeniem.
– Agnieszko, przydałoby się przemyśleć, dokąd stąd pojedziemy – zaczynam po powrocie do pokoju.
– To znaczy?
– No, chciałbym się wybrać do Side, na pewno do Alanyi, może do Antalyi, nie wiem.
– A Kapadocja?
– Ja już tam byłem, jedzie się zresztą przez wiele godzin i nie sądzę, by było warto jechać na jeden dzień.
– Aha.
– Jest tu jeszcze w pobliżu jaskinia Dim, może pójdziemy tam popołudniu?
– No, nie wiem, może. Ale nie dzisiaj. Chciałbym pójść na plażę.
Wiem, że to jest nie do uniknięcia. Agnieszka jest fanką pobytów nad morzem i na Karaibach zaliczyliśmy kilkanaście plaż. Tutejsza plaża oddalona od hotelu o kilkaset metrów. Jest piaszczysta, długa, szeroka i w miarę czysta. A jednak nie wzbudza mojego entuzjazmu. Coś lub ktoś szepcze mi w głowie” „Plaża – twój wróg… plaża – twój wróg". Nie lubię plażowania! Ale otoczenie jest interesujące: po prawej, w kierunku morza wystaje cypel z twierdzą górującą nad miastem, które rozłożyło się u jego stóp jej stóp. Od północy widoczne są zalesione lub pokryte fryganą góry, w niższych partiach zbocza zabudowane są osiedlami bądź pojedynczymi domami. W paru miejscach odsłaniają się wapienne zbocza. I znów kołacze się w mojej głowie myśl o wędrówce po tych górach.
Dzień spędzamy zasadniczo na plaży z przerwą na obiad. Po południu z portu w Alanyi wypływają dwa statki stylizowane na siedemnastowieczne dwumasztowce brygi. Trochę mnie to śmieszy, bo statki napędzane są silnikami spalinowymi; żagle mają zwinięte, więc maszty są tylko na ozdobę.
– Możemy już wracać – oświadcza o 18:00 Agnieszka – głodna jestem.
Nasz hotel jest "międzynarodowy”. Oprócz 8-osobowej grupy Polaków, sporo jest Rosjan łatwo rozpoznawalnych po dresach noszonych przez mężczyzn i kusych spódniczkach u ich dziewczyn. Są również Niemcy i Turcy. Po kolacji Agnieszka kilka razy obraca po drinki, później wyręcza się mną. Zapowiada się miły wieczór.