Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]


Anse d'Arlet – Fort de France – Castries

czwartek, 21 XI 2019


Jedziemy do Fort de France | Spacer po mieście | Pożegnanie z Martyniką | Miła niespodzianka


Dziś płyniemy na Saint Lucię. To będzie kolejny etap naszego trampingu.

[Poranek]

[Fort de France]

[Na promie]

Do Castries mamy dopłynąć mniej więcej o północy. Nocleg mamy w peryferyjnej dzielnicy miasta i chociaż stolica St. Lucii nie jest wielką aglomeracją, to kwestia sprawnego dotarcia na nocleg wzbudza mój niepokój. Ku naszemu zdziwieniu i zaskoczeniu Po zacumowaniu i odprawie paszportowej w terminalu promowym widzimy kobietę w średnim wieku z wypisanym na kartce moim imieniem.

– Dobry wieczór – witam się, podchodząc.

– Dobry wieczór. To wy. – mówi nasz host – Przyjechałam po was, żebyście się nie trudzili.

– To bardzo miłe z twojej strony – dziękuję.

Prowadzi nas do samochodu. Jak się okazuje, przyjechała z nastoletnim synem. Przyjeżdżamy przez ciemne ulicę miasta, wjeżdżamy na wzgórze pełne willi ukrytych wśród ogrodów, wśród których znajduje się i dom Lidwiny. Prowadzi nas do salonu, witamy się z jej mężem. Kobieta wygląda na Europejkę, która tu wyemigrowała. Po krótkiej prezentacji, co i jak, kobieta prowadzi nas do osobnej części domu. Wejście jest wprost z ulicy. Do naszej dyspozycji jest kuchnia z jadalnią i niewielka sypialna. Na stole leżą owoce i ciastka przygotowane przez gospodynię.

– Częstujcie się tym wszystkim, to dla was – tłumaczy – a tu macie lokalną komórkę z moim numerem telefonu. Jak czegoś będziecie potrzebowali, dzwońcie.

Na ścianie wisi lista przydatnych numerów telefonów: na dworzec, do zamawiania taksówek i lokalne telefony alarmowe.

– Tu macie mot de passe do WiFi.

Chyba nic więcej nam nie potrzeba.

– Jutro chcemy pojechać do Soufriere – mówię.

– O której chcecie jechać?

– Nie wiem, w miarę wcześnie, bo w nocy znów mamy prom.

– Dobrze. Jak będziecie gotowi do drogi, to przyjdźcie na górę i dajcie mi znać.

Dziękujemy i mówimy sobie dobranoc.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej